jullianna92 | e-blogi.pl
_blog jullianna92
Joseph Mengele 2018-05-30

c.d. (...) Niklós wspomina sytuację, w której rozkazano Mengelemu zlikwidować obóz, w którym znajdowało się dwanaście par bliźniąt. Dzieci posłusznie rozebrały się i weszły do komory gazowej. Przerażony Mengele kazał otworzyć drzwi i wyprowadzić swoje bliźnięta. Dzieci z ufnością skupiły się wokół Anioła Śmierci, z nadzieją, że przybył je uratować. Niebieską farbą każdemu z bliźniąt namalował litery „ZS”, które oznaczały „Zur Sektion”, czyli „do sekcji”, a nie – jak myślały dzieci i Sonderkomanndo „Zwillings”. Mengele odesłał dzieci do komory, a ich ciała kazał od razu przesłać doktorowi Nyisziliemu do sekcji.1


W 1981 roku Mengele został oskarżony o wysłanie w 1944 roku w okresie Nowego Roku do komór gazowych 328 dzieci, a kilka dni później skazał na śmierć kolejne 1000 dzieci. Mengele powiesił „tyczkę między słupkami bramki do piłki nożnej”, a dzieci, które nie dotykały głową tyczki od razy wysyłał do krematoriów.2


Historia Evy i Miriam jest kolejnym przykładem, że „szczęśliwe” urodzenie jako bliźniaczki lub wykształcenie (tak, jak w przypadku doktora Niklósa Nyisziliego) może pomóc przetrwać w obozie koncentracyjnym. Eva i Miriam wiedziały, że nie wolno narzekać, uskarżać się i dać się zastraszyć. Nie wolno zbytnio się wychylać i buntować. Przyjęcie i akceptacja swojej pozycji w obozie pozwoliły dziewczynkom uratować siebie nawzajem. Żyd-lekarz oraz żydówki-bliźniaczki zostali skazane na śmierć, jednak przez doktora Mengele mogli przeżyć i zachować swoje człowieczeństwo, dzięki lepszym warunkom życia. Eva i Miriam były bliźniaczkami Mengelego, dlatego znalazły się w uprzywilejowanej pozycji. Anioł Śmierci uratował życie Miklósa Nyiszili oraz Evy i Miriam Mozes Kor, jednak pozostawił piętno cierpienia, bólu i krzyża na ich całe przyszłe życie.


 


 


 


 


Mengele i karły


Sercem byliśmy wielcy.


Niezwykła historia żydowskiej rodziny karłów ocalałej z holocaustu.


 


Auschwitz-Birkenau było miejscem, w którym ścierały się wszystkie możliwe rasy, spotykali się ludzie o różnym kolorze skóry, pochodzeniu, wykształceniu, a także wyznaniu, czy orientacji seksualnych. Każda anomalia chorobowa była szybko wyłapywana przez esesmanów, którzy próbowali przypodobać się Hauptsturmführerowi, decydującemu o losie przywożonych więźniów. Jaka wielka musiała być radość esesmana, który odnalazł karła, a co dopiero całą rodzinę!


Historię rodziny Ovitzów poznajemy dzięki wspomnieniom ostatniej żyjącej karlicy Perli. W książce Sercem byliśmy wielcy. Niezwykła historia żydowskiej rodziny karłów ocalonej z Holocaustu Perla opisuje historię rodu – począwszy od najstarszego seniora rodziny, swojego ojca Szymszona, aż do losów powojennych i swojego obecnego życia, już przy jego końcówce. Relacja karlicy jest pełna wspomnień, które zapierają dech w piersi przy lekturze. Pomimo sędziwego wieku Perla pamięta nazwiska, imiona, miejsca, daty oraz okoliczności wielu wydarzeń w Europie. Zaskakujący jest stosunek karlicy oraz pozostałych członków jej rodziny do głównego opiekuna karłów w obozie, czyli Josepha Mengele. Cała rodzina uważała, że Mengele jest złym człowiekiem, o brutalnej naturze i bestialskim usposobieniu, jednak we wspomnieniach nie pojawia się żadna informacja mówiąca o otwartej nienawiści wobec lekarza, który – jak twierdzą karły, uratował im życie. Cała rodzina przeżyła obóz, pomimo tego, że codziennie była poddawana szczegółowym badaniom i pobieraniu krwi. Osoby normalnego wzrostu zawdzięczają życie dzięki karłom, a karły nie przeżyłyby obozu bez opieki „wysokich”.


Perla zaczyna swoje wspomnienia od legendy, dzięki której na ziemi pojawiły się karły. Księżniczka Roza Rozalina, która była bardzo wysokiego wzrostu była smutna z powodu samotności i braku towarzystwa. Pewnego razu odkryła w lesie grupkę malutkich ludzi, których postanowiła zabrać ze sobą. Była tak nimi zafascynowana, że nawet zakochała się w jednym z nich. Ojciec olbrzymki kazał córce odnieść liliputków na ich miejsce, jednak ani księżniczka, ani jej wybranek się nie rozstali. Oboje zmienili się – księżniczka zmniejszyła się, a jej wybranek urósł. Żyli długo i szczęśliwie, a dzieci, które spłodzili założyli osadę, którą nazwali Rozaveleą. Każdego roku w rumuńskiej wiosce obchodzone jest święto, w czasie którego wspomina się historię miłosną księżniczki i niziołka.3


Pierwszym karłem i założycielem rodu był Szymszon Ejzik, który w wieku siedmiu lat przestał rosnąć. Rodzice, którzy byli normalnego wzrostu bardzo się tym zmartwili, próbowali leczyć syna wszelkimi możliwymi sposobami, jednak nic nie pomagało. Szymszon postanowił wykorzystać swój wygląd oraz zdolności aktorsko-komiczne i został badhanem.4 Był sławnym komikiem, wodzirejem na weselach oraz artystą. Jego wzrost nie przeszkodził mu w założeniu rodziny. Ożenił się po raz pierwszy z osiemnastoletnią Braną Gold, która była dziewczyną normalnego wzrostu. Rosika i Franciszka były jedynymi dziećmi Szymszona i Brany, które przeżyły, jednak obydwie zostały rozpoznane przez ojca jako karlice, ponieważ w początkowych latach życia zaczęły się poruszać charakterystycznym kaczym chodem, dzięki któremu można rozpoznać objawy kalectwa. Brana szybko zmarła w wieku 33 lat na gruźlicę, a Szymszon ponownie ożenił się z Batją-Bertą Husz, który była tylko o dwa lata starsza od jego najstarszej córki Rosiki. Młoda żona o normalnym wzroście urodziła pięcioro karłów: Avrama, Fridę, Mikiego, Elżbietę oraz Perlę. Sara i Lea oraz Ariel okazali się być zdrowymi ludźmi o normalnym wzroście. Rodzina Ovitzów była ówcześnie największą rodziną karłów na świecie!5 Szymszon Ejzik Ovitz zmarł w wieku 55 lat z powodu zatrucia rybami na weselu.6


Prawie czterdziestoletnia wdowa z dziesięciorgiem dzieci, z czego siódemka była karłami, nie miała łatwego życia. Jej dzieci musiały bardzo pomagać, zwłaszcza zdrowe dziewczynki – Sara i Lea. Gdy wszystkie karlice osiągnęły ten sam wzrost, mogły nosić te same sukienki, które szyły Elżbieta i Perla. Karły nie chciały ubierać się w ubrania dla dzieci.


 


Wyglądaliśmy w nich po prostu śmiesznie. Ludzie są i tak skłonni traktować karły


jak dzieci i te dziecięce ubrania tylko to wzmacniały. Chcieliśmy, by odnoszono


się do nas z szacunkiem. 7


 


Cała rodzina zastanawiała się, w jaki sposób mogą pracować i zarabiać na swoje utrzymanie, a jednocześnie robić coś, co potrafią i chcą robić. Rodzina postanowiła założyć grupę muzyczno-teatralną Trupa Liliputów, aby kultywować zajęcie i pasję założyciela rodziny Szymszona. Karły w pięknych, ozdobnych strojach śpiewały, recytowały autorskie wiersze oraz grały na małych instrumentach, które zostały specjalnie skonstruowane na potrzeby karłów. Każdy członek rodziny miał powierzoną i niepowtarzalną funkcję – karły grały na instrumentach i śpiewały, mężowie karlic pomagali w transporcie, a normalne siostry zostawały na terenie posiadłości Ovitzów, by szykować dom na powrót zmęczonych krewniaków oraz zajmowały się księgowością i finansami. Jedynie Ariel, normalnego wzrostu brat Liliputów wyjechał do miasteczka i został krawcem – jego decyzja okazała się zgubna, ponieważ jego żona i pierworodne dziecko zostali zagazowani w Auschwitz w 1944 roku, a on sam został rozstrzelany w tym samym roku w czasie ucieczki z węgierskiego obozu pracy8. Rodzina powiększała swój majątek, Ovitzowie stali się sławni w swojej miejscowości oraz kraju. Rozpoczęli wyjazdy zagraniczne, by innych ludzi zachwycać swoimi dowcipami, grą aktorską i scenariuszem. Jako jedyni w Rozaveli mieli samochód, który mógł pomieścić całą rodzinę wraz z instrumentami.


Życie prywatne karłów było bogate w radosne chwile – Rosika, Franciszka oraz Frida wyszły za mąż za młodszych od siebie oraz normalnych mężczyzn. Wzrost kobiet wiek nie był przeszkodą w zawieraniu związków małżeńskich, ponieważ karły cechują się o wiele młodszym wyglądem, który jest spowodowany schorzeniem. Jednak życie Trupy wcale nie było usłane różami. W cztery lata po śmierci Szymszona z życiem pożegnała się matka pięciorga karłów – Batja. Podobnie jak pierwsza żona Szymszona, Batja zmarła na gruźlicę. Matka kazała się trzymać rodzeństwu razem, dlatego każde kolejne zamążpójście wiązało się z wprowadzeniem małżonka do domu karłów.


W 1941 rodzina Ovitzów straciła czterech zdrowych i silnych mężczyzn – Ariel oraz mężowie Fridy, Lei i Elżbiety, która dziesięć dni wcześniej wyszła za mąż, zostali wysłani do przymusowych robót. Niedługo później cała rodzina otrzymała rozkaz spakowania swoich rzeczy i wyruszenia do synagogi, w której zebrało się 650 Żydów z wioski.9 Na szczęście żołnierze pozwolili pozostać karłom w domu, ponieważ w synagodze panował okropny zaduch, a lilipuci cały czas tracili przytomność. Po kilku dniach Żydów przesiedlono do getta w Dragomiresti, skąd w bydlęcych wagonach przewieziono ich do obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau. W tym miejscu zaczyna się historia i pierwsze spotkanie z biedą, głodem, chorobami, wstydem, eksperymentami i... Aniołem Śmierci.


Mengele był zafascynowany swoim rumuńskim znaleziskiem! Cała dwudziestodwuosobowa rodzina wraz z przyjaciółmi (Ovitzowie wraz z Slomowitzami, którzy okłamywali przez cały czas Mengelego, że są jedną rodziną) stanowiła najcenniejsze odkrycie dla Josepha Mengele, który z radości wykrzyknął, że „teraz będzie miał roboty na dwadzieścia lat!”.10 Rodzina udała się na obowiązkowy prysznic, a po nim otrzymała swoje ubrania, w których przybyli do obozu. Mengele znalazł im barak, który znajdował się w obozie rodzinnym, dzięki temu rodzina mogła pozostać nierozdzielona. Następnie wszyscy udali się na obowiązkowe tatuowanie numeru.


 


Niektóre z nas mdlały podczas tej tortury, a ręce tak nam spuchły, że bolały nas


jeszcze cały tydzień. 11


 


Mengele starał się zapewnić rodzinie jak najlepsze warunki życia, ponieważ bardzo zależało mu na zdrowiu swoich żywych eksponatów. Karły nie miały golonych głów, ponieważ włosy były ważną częścią badań; każdy z członków rodziny miał swój koc, pod którym spał; rodzina myła się w swoim pomieszczeniu – Mengele zorganizował nocnik i miednicę, w której rodzina się kąpała. Kobiety dbały o ubrania, codziennie naprawiały je, karlice malowały się czerwonymi szminkami, które bardzo podobały się Mengelemu – to on przyniósł ich kosmetyki do makijażu z baraku depozytowego, w którym mieściły się wszystkie bagaże zabitych w komorach. Niestety karły i cała rodzina otrzymywali standardowe dzienne porcję żywności. Głód był największym wrogiem człowieczeństwa w obozie. Pozbawione pożywienia karły często traciły przytomność przy pobieraniu krwi, czy szpiku kostnego. Mengele każdego dnia wykonywał badania, dokładnie mierzył każdego człona rodziny i zastanawiał się, dlaczego niektórzy są karłami, a reszta jest normalnego wzrostu. Rodzina szofera Trupy Liliputów, Slomowitzowie, każdego dnia bali się zdemaskowania. Najmłodszy członek rodziny – wówczas siedmioletni chłopiec, był przedstawiany jako trzynastoletni karzeł. Nie było żadnych dowodów na potwierdzenie jego wieku, dlatego rodzinie udało się przeżyć. Jednak głód mógł się okazać zgubny dla Slomowitzów. Perla wspomina:


 


(…) Jeden z chłopców Slomowitzów powiedział raz do mnie: „Jesteś mała i nie potrzebujesz tak dużo jedzenia, daj mi swoją porcję. Ja jeszcze rosnę.” Ciągle groził, że zdradzi Mengelemu nasza tajemnicę, że naprawdę nie jesteśmy krewnymi, jeśli nie damy mu naszego jedzenia. Pewnego dnia miałam już tego dość, chwyciłam go za rękę, zaprowadziłam przed barak i wskazałam na dymiący komin na końcu obozu. „No idź i powiedz to Mengelemu, to pośle tam ciebie i całą twoją rodzinę”. Odtąd mieliśmy spokój.12


 


Mengele podczas wizyt u karłów zachowywał się bardzo profesjonalnie, jak na lekarza przystało – był grzeczny, uprzejmy, a czasami nawet dawał karłom papierosy. Wciąż szukał odpowiedzi, w jaki sposób można odziedziczyć karłowatość, jednak jego badania nic nowego nie wniosły. Mengele wymyślał najróżniejsze bolesne badania – starsze karlice miały robione badania ginekologiczne, o których nie mówiły najmłodszej wówczas Perli, a ona sama miała robione bolesne badania uszu - na zmianę wlewano do jej małżowin zimną oraz wrzącą wodę.13 Mengelego interesowało również, w jaki sposób karły i ludzie normalnego wzrostu ze sobą współżyją. Raz nawet rozkazał opowiadać o kontaktach intymnych żonie karła Avrama, Dorze Ovitz, w obecności swojej córki i pozostałych członków baraku.14 Jednego z pozostałych karłów żyjących w obozie, czterdziestoletniego zegarmistrza z Budapesztu wybrał do badania, które polegało na współżyciu z Cyganką zarażoną na syfilis. Ów karł zmarł wkrótce z fizycznego i psychicznego wyczerpania.15


Rodzina Ovitzów była w uprzywilejowanej sytuacji w obozie, mieli swój pokój, nie musieli odbywać porannych apeli oraz korzystać ze zbiorowych latryn i toalet. Co najważniejsze – wszyscy żyli i byli razem. Pozostali mieszkańcy obozu wiedzieli, że karły z rodzinami są lepszej sytuacji, stąd wielu z więźniów zazdrościło karłom i ich najbliższym. Ovitzowie jednak zaprzeczają, by byli wyróżnieni. Przypominają, że tak jak reszta byli więźniami, którzy muszą być cicho, by się podporządkować i przeżyć choćby jeden dzień dłużej. Jedna z więźniarek tak wspomina Perlę Ovitz:


 


(...) miała na sobie czerwonawobrązowym skórzany płaszcz z futrzanym podbiciem. Kobieta normalnego wzrostu poszła za nią trzymając w ręku wiaderko ziemniaków. Ziemniak był dla nas niespełnionym marzeniem, a co dopiero całe ich wiaderko! Nigdy w obozie nie widziałam takiej ilości kartofli. Perla kroczyła dumnie przed duża kobietą, jak elegancka dama, która wraca z zakupów ze służącą. W tym momencie pomyślałam, że żaden Żyd w obozie nie zadziera głowy tak wysoko. Wydawało się, że ci mali ludzie mogą mieć wszystko, czego zapragną.16


 


Inni więźniowie wspominają sytuacje, gdy jedna z karlic zaczęła całować buty Mengelego i dziękować mu za jego dobroć i wspaniałomyślność. Podobno karły nieustannie wyrażały się z uwielbieniem i radością o swoim opiekunie. Perla do dnia dzisiejszego dokładnie pamięta, jak młodym i przystojnym mężczyzną był Mengele. „(…) Można by się w nim łatwo zakochać! Nikt, kto go widział, nie mógł sobie wyobrazić, że za tą piękną twarzą kryje się zwierze. Był pięknym zwierzęciem (...)”. 17 Rodzina zawsze odnosiła się do Mengelego z szacunkiem i ostrożnością, zawsze uważali jego tytułu medycznego i rangi wojskowej, a nawet dodawali „Jego Ekscelencjo”. „(...) dla nas był królem Birkenau.”. W pewnym sensie karły potrafiły manipulować doktorem, szczególnie udawało się to Fridzie, która była najpiękniejszą karlicą i ulubienicą Mengelego. Mały Szymszon, który w czasie pobytu w Auschwitz-Birkenau miał niespełna półtorej roku, nie wiedział, kim jest dla niego Mengele. Zdarzało się, że mówił do Anioła Śmierci „tatti, tatti”, a rozbawiony Mengele mówił: „Nie jestem twoim ojcem, tylko wujkiem Mengele!”, a następnie wręczał dziecku cukierki i zabawki, które przynosił z magazynu z rzeczami odebranymi ofiarom komór gazowych.18 Po likwidacji obozu rodzinnego karły musiały zostać rozdzielone. Szesnaście kobiet i maleńki Szymszon trafili do bloku kobiecego, w którym otrzymali swój pokój, a Avram i Miki oraz mężczyźni Slomowitzowie udali się do baraku szpitalnego. Do kobiet dołączyła cudem odnaleziona Regina Ovitz, kuzynka z Rozavelei.


Trupa Liliputów zniknęła z desek estrady i teatrów wraz z pojawieniem się ich w obozie koncentracyjnym, jednak uzdolnione wokalnie i muzycznie karły pragnęły rozwijać swój talent, który mógłby im pozwolić zapomnieć o losie więźnia i przenieść ich, chociaż wspomnieniami na sceny i przed publiczność. Pewnego dnia Elżbieta została poproszona przez nadzorczynię kuchni o zaśpiewanie smutnej piosenki. Karlica bała się, jednak kiedy kobieta rozpłakała się rzewnie, Elżbieta została nagrodzona ziemniakiem, kawałkiem chleba oraz główką czosnku. Koncerty powtarzały się, a karlica mogła przynosić rodzinie małe prezenty. Karły starały się nie myśleć o swojej przyszłej artystycznej karierze, gdyż nie miały nadziei, ze przeżyją wojnę i Auschwitz. Zmiana nastąpiła, gdy dzień przed 1 września 1944 roku Mengele ofiarował karlicom prezent – czerwony puder do policzków, szminkę, lakier do paznokci oraz cień do powiek i wodę kolońską. Mengele kazał się rodzinie przygotować, ponieważ chciał ich pokazać bardzo ważnym osobistościom. Karlice myślały, że będą występować i zaczęły przypominać sobie swój repertuar z czasów świetności w Rumunii. Jednak Mengele nie oczekiwał od karłów występów i rozśmieszania publiczności. Doktor kazał rozebrać się całej rodzinie i przy pomocy planszy z drzewem genealogicznym stworzonym przez Dinę Gottlieb prezentował każdego członka rodziny, jego relację z pozostałymi karłami oraz małżonka i potomstwo. Mengele zorganizował ów „pokaz dziwolongów”, by zainteresować zebranych swoimi badaniami antropologicznymi. Perla wspomina, że Mengele pokazywał różne części ich ciała długim kijem bilardowym, a cała procedura była długa i bardzo męcząca:


 


Mengele zaczął wykład, a ja nie przestawałam myśleć o długim kiju bilardowym, który trzymał w ręce. Świetnie się orientował w historii naszego ojca i jego obu żon. Za każdym razem, wymieniając imię któregoś z nas, najpierw pokazywał na drzewie genealogicznym, a potem dotykał osobę kijem. „To Rosika, córka pierwszej żony, to jej siostra, to Avram, pierwszy syn drugiej żony, te dwie to jego żona i córka, obie normalnego wzrostu”. Potem podszedł do podium i z pomocą notatek opisał testy, które na nas przeprowadzał. Co jakiś czas znowu się obracał i dotykał kijem bilardowym różnych części naszych ciał. Cała procedura była poniżająca, męcząca i trwała całą wieczność – ledwo mogliśmy się utrzymać na nogach. Było gorąco i byliśmy mokrzy od potu i ze wstydu, jednak nikt nie zaproponował nam szklanki wody.19


 


Lilipuci zaprzeczają, by kiedykolwiek występowali dla SS lub uczestniczyli w nocnym życiu obozu. Więźniarki, który przeżyły, wspominają, że w obozie była grupa karłów, która śpiewała dla oficerów SS i gości. Niektóre nawet pytały się karlic, dokąd idą tak pięknie ubrane i pomalowane. Karlice odpowiadały, że idą śpiewać.20 Śpiewaczka Fania Fenelon w swojej książce opisuje koncert pod gołym niebem, w trakcie którego karły tańczyły fokstrota, a malarka Dina Gottlieb przypomina sobie, że karły często prosiły ją o pomoc w odzyskaniu swoich maluteńkich instrumentów, które były im potrzebne w czasie występów i przedstawień w obozie.21


17 stycznia 1945 roku Joseph Mengele uciekł z obozu zabierając ze sobą najważniejsze dla niego wyniki badań, wykresy, tabele pomiarowe i dokumentację medyczną z autopsji. Nie zabrał ze sobą swoich „pupilków-karłów”, którym to obiecał, nawet się nie pożegnał z asystentami, lekarzami i współpracownikami. 27 stycznia około godziny piętnastej do obozu wkroczyły pierwsze jednostki Armii Czerwonej. Więźniowie, którzy zostali w obozie i mieli siły, bawili się i świętowali z żołnierzami radzieckimi. Karlice starały się umilić czas więźniom i żołnierzom grając na łyżkach i garnkach, jednak młode kobiety z rodziny wciąż bały się pijanych żołnierzy. W tym samym okresie mężczyźni Ovitzów podążyli w słynnym Marszu Śmierci, jednak wózki, w których jechali Avram i Mikki nie mogły przedostać się z warstw wysokiego śniegu i Żydzi pozostali w obozie. Gdy rodzina spotkała się po wyzwoleniu obozu, wspólnie ustalono, że udadzą się do Krakowa przez Babice. Ovitzowie spotkali Rosjan, którzy zabrali ich do obozu dla wyzwolonych, w którym spędzili kilka tygodni. Rodzina chciała wrócić do ojczystej Rozavelei, jednak pociąg do którego wsiedli w Krakowie okazał się pociągiem do Związku Radzieckiego. Gdy rodzina udowodniła, że wśród jej członków nie ukrywają się esesmani lub oficerzy SS Rosjanie pozwolili rodzinie udać się do domu. To, co zobaczyli i czego się dowiedzieli, przeraziło ich. Dom był ograbiony i zniszczony, cały dobytek został rozkradziony przez mieszkańców wioski i sąsiadów. Jedynym pocieszeniem była tajemnicza puszka z biżuterią, złotem i pieniędzmi, które Avram ukrył w garażu pod samochodem jeszcze przed wojną. Po przybyciu do domu rodzina dowiedziała się o śmierci Ariela, oraz losie jego żony Magdy i czteromiesięcznego dziecka, które cztery dni po ich przyjeździe do obozu, trafili do komór gazowych. Również mąż Fridy - kierowca Trupy Liliputów zmarł z głodu w obozie pracy na Uralu.22 Mężowie Elżbiety i Lei odnaleźli się i cała rodzina przeprowadziła się do Sighietu. W roku 1949 rodzina przeprowadziła się do Hajfy i tam postanowiła żyć normalnie, kultywując dzieło, które rozpoczęto się w Rumunii. Do 1955 roku Trupa Liliputów występowała na scenie, by następnie założyć spółkę, prowadząc kino i kawiarnie, która znajdowała się na terenie ich miejsca zamieszkania.


Rodzina cieszyła się względnym spokojem i stabilizacją finansową. W 1972 roku jako pierwszy zmarł Micki, cztery miesiące później Avram, następnie Frida w 1975 roku. Franciszka odeszła w 1980, Rosika w 1984, a Elżbieta w 1992. Od tej pory Perla stała się spadkobierczynią wspomnień i doświadczeń obozowych. Bardzo często zapraszano ją na przedstawienia, w trakcie których dzieci zadawały karlicy różne pytania. Każdemu dziecku Perla pokazuje zdjęcia Josepha Mengele. Chce, aby dzieci zapamiętały twarz Anioła Śmierci. Po każdym spotkaniu dzieci przynoszą Perli laurki i kwiaty. Pewna dziewczynka napisała nawet Perli wiadomość: „Kochana Pani Perlo, byłam bardzo poruszona Pani wykładem. Pani jest taka piękna i bardzo Panią lubię. Jeśli Pani będzie czegoś potrzebowała, to niech Pani do mnie zadzwoni i zaraz przyjdę Pani pomóc.”23 Gdy Perla dowiedziała się, że Mengele zmarł, rozpłakała się. Zawsze powtarzała, że Mengele miał serce, ale z kamienia24. Perla – jako najmłodsza karlica, zmarła 9 września 2001 roku i choć nie wspominała nigdy o doktorze z Auschwitz, zawsze powtarzała dziennikarzom:


 


(...) Powinnam go nienawidzić, wiem, bo był mordercom, ale nas zachował przy życiu. Nie dlatego, że nas lubił, wykorzystywał nas tylko do swojego celu, żeby stać się słynnym naukowcem. Ale to jemu zawdzięczamy, że dana nam była pewna wolność w obozie i że przeżyliśmy.25 (…) Uratowała nas łaska diabła (...)”26


 


Historia Ovitzów jest kolejnym dowodem na to, że Joseph Mengele jest winny zarzucanym mu oskarżeniom - mordowania z zimną krwią, zabawą na ludziach w bloku eksperymentalnym oraz selekcjom, które uśmierciły zdrowych i niewinnych ludzi. Mengele wykonywał bolesne eksperymenty na karłach, a siedmioosobowa rodzina karłów okazała się najlepszym przykładem wynaturzenia lekarza obozowego, którego pierwotną misją było leczenie i ratowanie życia ludzkiego. Ovitzowie darzyli lekarza szacunkiem, ponieważ wiedzieli, jaką siłą przekonywania i jakim stopniem oficerskim włada. Każde chwilowe gorsze samopoczucie Mengelego mogło się skończyć skierowaniem do gazu całej rodziny, baraku lub nawet obozu. Lilipuci wiedzieli, jak postępować, by Mengele zapewnił im w miarę „normalne” życie, jak na obozowe warunki. Dzięki zachowanym cząstkom człowieczeństwa, takim jak własne ubrania, włosy, biżuteria, oddzielny pokój i miski do mycia, własne prycze z kocami, zwolnienie z porannych, kilkugodzinnych apeli oraz bycie z rodziną Ovitzowie mogli zapamiętać tak wiele szczegółów z życia obozu i podzielić się z przyszłymi pokoleniami, dzięki wspomnieniom Perli i jej rodziny.


 


 


Polowanie na Anioła Śmierci


 


Josef Mengele uciekł z notatkami dotyczącymi przeprowadzanych eksperymentów na kilka dni przed wyzwoleniem obozu. Do swojej śmierci w 1979 roku ukrywał się w Ameryce Południowej oraz uciekał przed wymiarem sprawiedliwości. Po zakończeniu wojny rozpoczęło się polowanie na nazistowskich zbrodniarzy, m.in. Adolfa Eichmanna oraz lekarza z Auschwitz, Josepha Mengele. Dzięki wpływowi swojej zamożnej rodziny oraz wielu znajomościom, Mengele mógł cieszyć się wolnością aż do samej śmierci. Po wojnie przybrał mundur niemieckiego szeregowca i znalazł się w amerykańskim obozie jenieckim pod Monachium, w którym udało mu się uniknąć rozpoznania jako członka SS. Uratował go brak tatuażu na lewym ramieniu, który każdy członek Die Schutzstaffel der NSDAP musiał posiadać. Mengele widząc niesanitarne warunki oraz brak wprawy tatuażysty, uskarżając się na zły stan zdrowia, uniknął oficjalnego znakowania i dzięki temu uratował się przed pojmaniem i możliwością weryfikacji i przynależności do SS. Początkowo po opuszczeniu obozu ukrywał się w jednym z alpejskich gospodarstw rolnych, wykonując prace parobka i sprzątacza. Państwo Fischer, u których zatrudnił się Fritz Hollmann – tego nazwiska używał Mengele w Niemczech po zakończeniu wojny, wspominają go jako uczciwego pracownika, który był posłuszny oraz sumiennie wykonywał swoje obowiązki. Praca na roli była dla Mengelego najtrudniejszym okresem życia – nigdy wcześniej nie pracował tak ciężko. 10 marek, które zarabiał tygodniowo pozwoliły mu wieść dostateczne życie. Mengele spotykał się ze swoją żoną Irene i synem Rolfem, z którym utrzymywał kontakty nawet po wyjeździe do Ameryki. Georg Fisher nigdy nie pytał o przeszłość swojego pracownika, ale wraz z żoną zaczęli podejrzewać, że ich pracownik był jednym z jeńców wojennych, poszukiwanych przez aliantów. Mengele opuścił bezpieczną farmę, rozwiódł się z żoną Irene, a dzięki pomocy przyjaciół i bogatych rodziców, po 4 latach ukrywania się w Europie wyjechał do Argentyny. Był pośrednikiem finansowym w firmie swojego ojca, dzięki temu nie musiał martwić się o swoje utrzymanie i nigdy nie poznał, czym jest prawdziwa bieda i ubóstwo. Ojciec postanowił go ponownie ożenić – kolejną żoną Josepha okazała się wdowa po młodszym bracie Karlu. Martha oraz jej syn Karol junior przeprowadzili się do Argentyny, a Mengele mógł cieszyć się normalnym życiem, u boku pięknej kobiety i jej syna, którego traktował jak swoje dziecko i często wyrażał się o nim o wiele lepiej, niż o Rolfie. Czuł się tak pewnie, że postanowił wyrobić sobie paszport i dowód na swoje prawdziwe nazwisko.


Jednak sielanka nie trwała długo. W 1958 roku rozpoczął się pościg za Josephem Mengele. Jego rodzina z Günzburga na bieżąco informowała go o przebiegu śledztwa oraz posunięciach zachodnioniemieckich władz. Mengele samotnie uciekł do Paragwaju i zaszył się w nieznanej wschodniej części kraju, w Alto Parana, co jakiś czas wracając do Buenos Aires, by zobaczyć się z żoną i pasierbem. W miesiąc po ucieczce Mengelego rozpoczął się międzynarodowy pościg za Aniołem Śmierci. Instytut Wywiadu i Zadań Specjalnych Mosad, który wytropił ukrywającego się Mengelego, niestety nie skorzystał z okazji pojmania go – chociaż namierzono Mengelego, główną akcją tajnej organizacji było porwanie Adolfa Eichmanna, które zakończyło się sukcesem. Tajni zwiadowcy z powodu ograniczonego czasu, środków finansowych i małej liczby agentów, zrezygnowali z porwania Mengelego27, chociaż był on równie ważny w Operacji Eichmann, co sam Adolf. Pozorna wolność zakończyła się w chwili, w której Mengele dowiedział się, że jest poszukiwany przez międzynarodowe tajne służby, a nagroda za schwytanie go wynosi 10 000 marek (cena wzrastała wraz z biegiem czasu, a łączna suma wszystkich nagród osiągnęła 3,5 miliona dolarów). Człowiek, który otrzymał oficjalny paszport na swoje prawdziwe nazwisko i który oficjalnie przyznawał się, że jest lekarzem – nawet leczył dzieci swoich przyjaciół, musiał uciec, pozostawić rodzinę, dom oraz pracę i zaszyć się w małym domu w biednym i słabo rozwiniętym gospodarczo i ekonomicznie kraju. Z drugiej strony zastanawiające jest, dlaczego nigdy nie schwytano Josepha Mengele, którego dane personalne były przechowywane w argentyńskim urzędzie. Dlaczego pracownicy urzędów, czy policjanci w czasie kontroli, nigdy nie skojarzyli nazwiska Mengele ze słynnym lekarzem śmierci z obozu koncentracyjnego z Auschwitz? Dlaczego pracownicy Mengelego nie zaczęli podejrzewać, że ich pracodawca jest poszukiwany listem gończym? Dlaczego powojenne trybunały nie zajęły się ściganiem wszystkich żyjących nazistowskich morderców? Brak sukcesów i nieliczne przypadki schwytania morderców III Rzeszy i sprawców Holocaustu może świadczyć o pewnej formie antysemityzmu, który rozwinął się w Europie i na całym świecie po zakończeniu wojny i prześladowań w obozach koncentracyjnych28. Rodzi się pytanie o sens wojny, komór gazowych i nienawiści nazizmu... Co świat zrozumiał po doświadczeniach wojennych? Czy II wojna światowa wyczerpała całkowicie tkwiące w człowieku źródła nienawiści, agresji i okrucieństwa? Co jeszcze nas czeka, aby na ziemi zapanował pokój i wzajemna akceptacja? Czy sumienia oprawców muszą się się obudzić dopiero w chwili składania zeznań przed wymiarem sprawiedliwości, czy wiszącą groźbą kary śmierci? Gdzie podziało się nasze człowieczeństwo? Pomimo doświadczeń wojennych te i jeszcze wiele innych pytań pozostanie bez odpowiedzi...


Mengele w czasie swojego życia ukrywał się w Argentynie, Paragwaju, a ostatecznie osiadł w Brazylii, gdzie zmarł w 1979 roku. Korzystał z pomocy swojej rodziny z Niemiec, miał wielu przyjaciół, którzy go ukrywali oraz wielu informatorów i pośredników. Mengele prowadzi spokojne życie filozofa, jednak zmaga się z wieloma chorobami:


 















W ostatnich latach życia w Brazylii Mengele czyta Tołstoja, Ringelnatza, od czasu do czasu przemówienia Hitlera. Odrzuca Carla Zuckmayera („Des Teufels General”), który wyemigrował w 1938 roku, jako rasowego mieszańca. Chętnie słuchał Beethovena. Kocha psy, lubi strudel jabłkowy, prowadzi zapiski na temat zatkanych słuchawek prysznicowych i umywalek, braku prądu, napraw odkurzacza i zepsutego telewizora. Człowiek, który posłał do gazu tysiące, drobiazgowo odnotowuje swoje niedomagania: migreny, bóle głowy, zawroty głowy, biegunki, problemy z krążkiem międzykręgowym i pęcherzem, reumatyzm.”29



 



 



 


 



Stale korespondował ze swoją rodziną i znajomymi, był w kontakcie ze swoim pasierbem i synem Rolfem, który postanowił go odwiedzić w Brazylii. Joseph długo czekał na spotkanie z synem, którego ostatni raz widział ponad dwadzieścia lat wcześniej, gdy Rolf był nastolatkiem. Matka Rolfa nie powiedziała mu prawdy o mężczyźnie, który odwiedzał ich i opowiadał ciekawe historie z czasów wojny. Dopiero dorosły prawnik z wykształcenia poznał prawdę. Dowiedział się, że najbardziej poszukiwany człowiek na świecie, a jednocześnie jeden z najokrutniejszych zbrodniarzy nazistowskich to jego ojciec. Rolf nigdy nie umiał się pogodzić z faktem, że jest synem zabójcy. Gdy odwiedził ojca, próbował poznać prawdę, która była tajemnicą lekarza z Auschwitz. Niestety syn nic nie wskórał – Rolf żył w czasach, gdy nazistowskie teorie o wyższości rasowej stały się mitem. Miał nadzieje, że przekona ojca, a ten odda się w ręce sprawiedliwości, by spłacić dług za swoje winy. Jednak Mengele nie był zainteresowany zmianą swoich poglądów, przez które przebywał w Auschwitzu. Mengele po wojnie był zagorzałym nazistą, antysemitą i zamkniętym w swoich poglądach starcem o skłonnościach filozoficznych. Rolf wrócił do Niemiec, wiedząc, że jego ojciec nie żałuje czasu, który spędził w obozie; Joseph zaprzeczył, by kiedykolwiek kogoś skrzywdził, czy umyślnie zamordował w komorze gazowej, spełniał tylko obowiązki lekarza obozowego. Nie ukrywał fascynacji, gdy dowiedział się, że żona Rolfa ma siostrę bliźniaczkę. Syn Anioła Śmierci nigdy nie wydał swojego ojca w ręce policji.


Śmierć Mengelego była zaskoczeniem dla wszystkich, a jednocześnie ulgą na jego wciąż obserwowanej rodziny i przyjaciół. Mengele dostał wylewu w czasie kąpieli w oceanie i utopił się. Przebywał w tym czasie ze swoimi przyjaciółmi Lisolettą i Wolframem Bossertami oraz ich dwójką dzieci, więc szybko podjęto akcję ratunkową i reanimacyjną. Niestety wyłowiono zmarłe ciało, które po drugim wylewie nie miało najmniejszych szans na przeżycie. Mengele zmarł 5 lutego 1979 roku przed godziną siedemnastą na brazylijskiej plaży w Bertioga, czterdzieści kilometrów od Sao Paulo. Ciało – pomimo chęci Mengelego o kremacji, złożono na cmentarzu Naszej Pani Różańcowej na wzgórzu w Embu w białej trumnie, w pozycji w jakiej chowano niemieckich żołnierzy.30 Rolf wspomina:


 


Mój konflikt pozostał nierozstrzygnięty. Z jednej strony byłem winny wierność swojemu ojcu, z drugiej jednak pamiętam o oskarżeniach, o straszliwych zdjęciach z Auschwitz. W pewnym sensie taki koniec odpowiadał mi bardziej niż jakikolwiek innych – chociaż proces sądowy.”31


 


Decyzją Rolfa, Karla oraz najbliższych, postanowiono, że nikt nie wyda tajemnicy, że Joseph Mengele zmarł. Rodzina i tak miała już za dużo problemów związanych z pokrewieństwem Anioła Śmierci i tym samym nazwiskiem. Tajemnica pozostawała sekretem rodziny i najbliższych przez najbliższe 6 lat do czasu rozpoczęcia na nowo pościgu za Aniołem Śmierci. Amerykańskie służby wojskowe postanowiły na własną rękę odnaleźć najbardziej poszukiwanego zbrodniarza XX wieku. I udało się. Tajne służby natrafiły na przyjaciół Mengelego, u których ukrywał się przez kilkanaście ostatnich lat życia. Bossertowie, Stammerowie i Sedlmeier po wielu zeznaniach przyznali się w końcu i zdradzili tajemnicę Josefa Mengelego.32 Dzięki prywatnemu listowi do żony Sedlmeiera, który pozostawili w szafie, mogło dojść do ekshumacji szczątek Anioła Śmierci i potwierdzenia plotek, że Mengele od sześciu lat nie żyje. „Jak mogłaś?! O Boże, co za idiotka!” - miał powiedzieć Sedlmeier do swojej żony, która była bliską przyjaciółką Mengelego.33 Wolfram i Liselotta Bossertowie wskazali szefowi policji grób Mengelego i wraz z grupą dziennikarzy udali się na miejsce pochówku esesmana. Lekarz Jose Antonio de Mello podniósł czaszkę Mengelego i ocenił, że uda się rozpoznać, kim był pochowany człowiek.34 Badania prowadzone w Brazylii potwierdziły, że znalezione zwłoki należą do poszukiwanego nazisty – stan uzębienia, wzrost, przebyte choroby i urazy... wszystko się zgadzało.35 Badania DNA przeprowadzone w 1992 roku potwierdziły tożsamość Mengelego.



1Sercem byliśmy wielcy. Niezwykła historia żydowskiej rodziny karłów ocalałej z holocaustu, Yehuda Koren, Eilat Negev, Katowice 2006: Videograf II, s. 110.




2Tamże, s. 125.




3Tamże, s. 9.




4Tamże, s. 12.




5Tamże, s. 18.




6Tamże.




7Tamże, s. 21.




8Tamże, s. 174.




9Tamże, s. 59.




10Tamże, s. 71.




11Tamże, s. 75.




12Tamże, s. 89.




13Tamże, s. 100.




14Tamże, s.145.




15Tamże, s.146.




16Tamże, s.129.




17Tamże, s.131.




18Tamże, s.133.




19Tamże, s. 118-119.




20Tamże, s. 139.




21Tamże, s. 141.




22Tamże, s.174.




23Tamże, s. 220.




24Tamże, s. 216.




25Tamże, s. 211.




26Tamże, s, 214.




27Mengele. Polowanie na Anioła Śmierci, Gerald L. Posner, John Ware, Kraków 2012: Univeritas, s. 164-180.




28Naziści na celowniku sprawiedliwości, Donald M. Mckale, Warszawa 2013: Muza SA, [okładka].




29 Auschwitz – medycyna III Rzeszy i jej ofiary, Klee Ernst, Kraków 2005: Universitas, s. 442.




30Mengele. Polowanie na Anioła Śmierci, Gerald L. Posner, John Ware, Kraków 2012: Univeritas, s. 336.




31Tamże, s. 335.




32Tamże, s. 360.




33Tamże, s. 364.




34Tamże, s. 369.




35Tamże, s. 376-377.



 


Holokaust cz. 1 2018-04-06

Wśród najokrutniejszych nazistowskich naukowców w XX wieku byli lekarze. Jeden z nich, doktor Joseph Mengele, który znany jest jako Anioł Śmierci z obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, nigdy nie został schwytany i postawiony przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze za eksperymenty medyczne, które przeprowadzał na bliźniętach, karłach, osobach z deformacjami fizycznymi, starcach oraz dzieciach z rakiem wodnym. Jego nazwisko często pojawiało się na pierwszych stronach wielu międzynarodowych gazet, gdyż jako jeden z nielicznych tak znanych nazistowskich zbrodniarzy ukrywał się w Ameryce Południowej aż do swojej śmierci w 1979 roku. Mengele był człowiekiem, który najczęściej wypełniał komory gazowe oraz wzbudzał najwięcej emocji wśród więźniów – od sympatii i zaciekawienia po nienawiść i chęć zemsty. Był postacią, która wywarła ogromny wpływ na wiele pokoleń ludzi, którzy opuścili obóz śmierci. Mengele odbierał życie, a jednocześnie życie dawał. Wielu więźniów zawdzięcza mu przetrwanie, lecz niestety... więcej jest tych, którym Anioł Śmierci przyniósł śmierć, męczeństwo i cierpienie.


W pierwszym rozdziale opiszę sposoby funkcjonowania Służby Zdrowia III Rzeszy we wczesnych latach XX wieku, zajmę się zagadnieniami deontologii lekarskiej oraz etycznych i moralnych granicach badań i eksperymentów naukowych. III Rzesza była prekursorem w dziedzinach medycznych, teorie opracowane przez nazistowskich antropologów i lekarzy stały się ideałami rządu partii nazistowskiej, czym doprowadziły do międzynarodowej nienawiści, obowiązku przymusowej sterylizacji ludzi chorych i upośledzonych, publicznego przyzwolenia na eutanazję oraz powstania obozów śmierci, w których zginęło kilka milionów ludzi. Chęć dążenia do rozwoju nauki zostały przez wielu lekarzy niepoprawnie zrozumiane – lekarze zapomnieli o godności jednostki ludzkiej oraz świadomości, że każdy człowiek ma prawo do istnienia oraz decydowania o przeznaczeniu własnego ciała za życia, jak i po śmierci.


W drugim rozdziale zajmę się zachowaniem i stosunkiem doktora Mengele wobec Żydów i swojej pracy w obozie Auschwitz-Birkenau na podstawie wspomnień węgierskiego Żyda, doktora Niklósa Nyisziliego, patologa, który został zmuszony do pracy w gabinetach Mengelego. Niklós Nyiszili był lekarzem wszystkich krematoriów, opiekował się esesmanami oraz Sonderkomanndem, do którego należał. Z jego relacji świat dowiedział się, czym zajmował się doktor Mengele i pozostali lekarze nazistowscy. Żyd złożył zeznanie przed Wojskowym Trybunałem w Norymberdze w październiku 1947 roku, które pozwoliło zrekonstruować system masowego zabijania w komorach gazowych, których Nyiszili był codziennym świadkiem. Jako najbliższy współpracownik Nyiszili poznał stosunek Mengelego do Żydów – tych niewartych życia, brudnych, biednych i zaniedbanych wysyłał do krematoriów; bliźnięta, karły oraz ludzi ze specyficznymi i rzadkimi chorobami wyłapywał i odsyłał do baraków doświadczalnych, w których przeprowadzał bolesne i śmiercionośne eksperymenty medyczne; Żydów, którzy posiadali wiedzę medyczną, byli znakomitymi artystami, malarzami, grafikami, czy specjalizowali się w innych profesjach, pozostawiał przy życiu, by czerpać z ich wiedzy i umiejętności ku dobru Rzeszy i niemieckich obywateli. Mengele nigdy nie wyrażał swojego zdania o Żydach i innych narodowościach. Powtarzał wytarte, schematycznie zdania i stereotypy, które stanowiły ideologię nazistowską i idee Hitlera oraz partii nazistowskiej zawarte m.in. w Mein Kampf.


W trzecim rozdziale opiszę ulubioną pracę Anioła Śmierci, czyli eksperymenty na bliźniętach i dzieciach. Bliźniaczki Eva i Miriam Mozes Kor przeżyły obóz oraz eksperymenty, a dzięki świadectwu jednej z nich możemy dowiedzieć się, dlaczego przystojny, sympatyczny lekarz - „wujek Mengele”, zamieniał się w zabójcę i kata „Anioła Śmierci”. Eva Mozes opisuje pobyt w baraku eksperymentalnym, losy wielu par bliźniąt oraz sposoby przeprowadzania eksperymentów i badań naukowych. Jej świadectwo jest również jedynym zapisem procesu przebaczenia, który w 1995 roku doprowadził do powrotu Evy Mozes do pozostałości Auschwitzu, w którym jako jedyna przebaczyła doktorowi Mengelmu oraz innym zbrodniarzom. Zaniosła również przesłanie do świata, w którym poprosiła ludzkość o zgodę, pokój i wzajemną pomoc „(...) nigdy więcej obozów takich jak Auschwitz...”.


W czwartym rozdziale opiszę fascynacje karłami doktora Mengele na przykładzie losów rodziny Ovitzów, która dzięki swojej niezwykłości stała się perełką w badaniach nad dziedzicznością. Szymszon Ovitz - karzeł, miał dwie młode i zdrowe żony, z którymi miał dziesięcioro dzieci, z czego siódemka chorowała na pseudoachondroplazję, czyli karłowatość. Franciszka, Rosika, Avram, Miki, Frida, Elżbieta i Perla tworzyli przed wojną znaną i popularną grupę artystów, zwaną Trupą Liliputów. Ich rodzeństwo normalnego wzrostu oraz małżonkowie pomagali rodzeństwu w codziennym w życiu, a przede wszystkim w obozie. Mengele zapewnił całej dwudziestotrzyosobowej rodzinie własny pokój, podarował karłom ich ubrania, w którym przyjechały do obozu oraz rzeczy osobistego użytku. Z obawy przed chorobą lub śmiercią któregoś z członków rodziny lekarz z Auschwitz-Birkenau nakazał dbać swoim podopiecznym o czystość. Pomimo tych wszystkich przywilejów, karły cierpiały na głód, zmęczenie i ciągłe poniżanie wstydliwymi badaniami, często w obecności wielu ludzi. Mengele interesował się historią rodziny i sam doskonale orientował się, kto jest kim i w jakim stopniu pokrewieństwa są karły zresztą członków rodziny. Wydawało mu się, że odnajdzie gen odpowiedzialny za dziedziczenie karłowatości. W obozie stworzył coś w rodzaju prywatnego zoo, w którym umieszczał wszelkiego rodzaju schorzenia, anormalności i dysfunkcje rozwojowe. Następnie, po przeprowadzeniu dokładnych pomiarów i badań, uśmiercał badanych i wraz z asystentami dokonywał autopsji lub wypreparowywał wszelkiego rodzaju narządy, kończyny, czy nawet całe szkielety i wysyłał do Berlina. Perla Ovitz, ostatnia karlica, opisuje życie również życie przed i po obozie, zmagania w czasie powrotu do normalności i śmierć każdego z liliputów. Stosunek karłów do Mengelego nie był jednoznaczny – karły były wdzięczne za ocalenie życia i człowieczeństwa, jednak wiedziały, że zostały obdarzone „łaską diabła”, który widział w nich tylko możliwość awansu i rozwoju kariery naukowej.


W piątym rozdziale prześledzę ucieczkę oraz polowanie na Anioła Śmierci, który do samej śmierci przebywał na wolności i nigdy nie stanął przed Wojskowym Trybunałem Sprawiedliwości razem z innymi nazistowskimi lekarzami. Argentyna, Paragwaj i Brazylia stanowiły miejsce schronienia dla Josepha Mengele, a brazylijskie wzgórze Embu zostało przez sześć lat grobem Anioła Śmierci. Poszukiwania jednego z najokrutniejszych zbrodniarzy były największym polowaniem w historii powojennych Niemiec. Łączna suma nagród przekroczyła 3,5 miliona dolarów! Tajne służby izraelskie, rząd USA oraz Niemiec prowadziły poszukiwania na własną rękę, nie współpracując ze sobą. Dopiero sześć lat po śmiertelnym wypadku Mengelego, dzięki sprawdzaniu każdej informacji o rzekomym miejscu pobytu Mengelego, udało się namierzyć przyjaciół Mengelego, którzy po przesłuchaniu i przekazaniu prywatnych listów Mengelego odkryli najbardziej mroczną zagadkę ówczesnego świata – Mengele był martwy od kilku lat i nigdy nie stanie przed wymiarem sprawiedliwości, by złożyć zeznania, przyjąć karę i rozpocząć proces żałowania za popełnione zbrodnie. Z bogato dostępnych źródeł dowiadujemy się, że Mengele cierpiał z powodu samotnego życia, braku kontaktu fizycznego z najbliższymi oraz problemami finansowo-bytowymi. Największym zmartwieniem byłego naukowca (tuż po wojnie odebrano mu tytuły naukowe) stała się mania ciągłego ukrywania, możliwości odnalezienia i schwytania go przez rządy wielu krajów, samodzielnych łowców nazistów oraz tajne organizacje żydowskie. Mengele do końca życia ukrywał się, zmieniał przyjaciół, chorował i zastanawiał się nad sensem egzystowania w świecie pozbawionym Adolfa Hitlera i III Rzeszy. Nigdy nie miał wyrzutów sumienia i nie przyznawał się do zarzucanych mu przestępstw i zbrodni przeciwko ludzkości.



 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


Mengele lekarz?


 


Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów


nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków


przyrzekam:




  • obowiązki te sumiennie spełniać;




  • służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;




  • według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom,


    a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość,




  • poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro


    i okazując im należny szacunek;




  • nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego;




  • strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić,


    do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością,




  • nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie




  • i mając na względzie dobro chorych;




  • stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego


    wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.




Przyrzekam to uroczyście!''


(przyrzeczenie lekarskie)





Już od starożytności – począwszy od Hipokratesa, lekarze składali przyrzeczenie, w którym obiecywali troszczyć się o swoich pacjentów lecząc ich i pomagając, rozsądnie wykorzystywać posiadaną wiedzę i stale rozwijać się w służbie medycyny i nauki. Niektórzy jednak zapomnieli, że podstawową funkcją i zadaniem lekarza jest pomoc kierowana wobec swoich pacjentów. Fanatyzm naukowy, chęć prestiżu i rozwoju medycznego doprowadziły do utworzenia błędnie rozumianej ideologii czystości rasowej i nazistowskiej teorii rasizmu, którą Trzecia Rzesza wykorzystała jako pretekst do utworzenia obozów koncentracyjnych, w których wymordowano kilka milionów ludzi „niższej rasy”. Pseudo-badania naukowe nad czystością rasową w zakresie genetyki, patologii i antropologii sprawiły, że dr Josef Mengele – główny lekarz obozu KL Auschwitz, zamiast nieść ulgę ludziom, dla których znalazł się w obozie, przez swoją fascynację eksperymentowania, został nazwany „Aniołem Śmierci”. Jego okrucieństwo i obsesja doprowadziły do śmierci tysięcy ludzi, szczególnie bliźniąt, karłów i ludzi z poważnymi anomaliami rozwojowymi, które Mengele wyłapywał przy każdym transporcie Żydów do obozu.


Co się stało z młodym doktorem nauk medycznych i filozofem, który studiując na najlepszych uniwersytetach medycznych w Niemczech został katem i oprawcą? Dlaczego kulturalny, przystojny i odnoszący się z szacunkiem do starszych człowiek potrafił jednym skinieniem ręki wysłać cały wagon ludzi do komory gazowej? Czy medycyna wymaga takich poświęceń? Czy nauka żąda śmierci? Czy ceną za doświadczenia naukowe mają być komory gazowe, rozstrzelanie, zabijanie miotaczem ognia i śmiertelne badania na żywych ludziach? Czy istnieją granice eksperymentowania? Czy należy eksperymentować za wszelką cenę i pomimo wszystko?





Etyczne granice badań naukowych





Medycyna i nauka stale rozwijają się dzięki wykonywaniu badań nad zwierzętami, zwłokami, czy materiale pobranym od dawcy. Wraz z postępem nauki, mikrobiologii i biochemii, badanie te stały stały się bezużyteczne, ponieważ zaczęto zauważać nieprzekraczalne bariery i różnice genetyczne między materiałem zwierzęcym a organizmem ludzkim1. Naukowcy, szczególnie lekarze, którzy chcą zapewnić jak najdłuższe życie swoim pacjentom oraz oszukać śmierć, choroby i umieranie, w czasie poszukiwań sposobów nad rozwojem medycyny, ciągle walczyli z pokusą eksperymentowania na ludziach. Pewne jest, że dzięki badaniom klinicznym możliwy jest postęp naukowy, rozpoznawanie i leczenie chorób nowymi środkami. Kwestią sporną jest jednak pytanie o granice eksperymentowania na ludziach. Badania na ludziach odbywały się przed II wojną światową, jednak ujawnienie hitlerowskiej medycyny i badań w obozach koncentracyjnych, w czasie których lekarze pogwałcili podstawy etyki lekarskiej i deontologii lekarskiej2 sprawiły, że zagadnienie to uzyskało prym w ówczesnej medycynie i nauce. Obozy koncentracyjne stanowiły niekończące się źródło materiału do badań naukowych – kaleki, niepełnosprawni, homoseksualiści, kobiety w ciąży, bliźnięta i karły... Obozy zawierały niezliczone przypadki prawie każdej dolegliwości i schorzenia. Na początku zaczęto eksperymentować na więźniach skazanych na wyroki śmiertelne, homoseksualistach oraz osobach niepełnosprawnych. Każdy eksperyment wymagał zgody władz niemieckich oraz środków na budowę laboratoriów, szpitali oraz pomieszczeń eksperymentalnych. Himmler wyrażał zgodę na prawie wszystkie eksperymenty, dopatrując się w nich możliwości poszerzenia kondycji żołnierzy i odnalezienia sposobów na szybsze wyleczenie walczących. Sam Himmler był zaciekawiony możliwościami ogrzewania ciała, które poddawane było drastycznemu oziębieniu. Uważał, że najlepszym sposobem ogrzania ciał jest ciepło naturalne, tj. ciepło pochodzące z innego ciała ludzkiego. Po serii eksperymentów jego tezę obalono. Nie przeszkodziło to jednak w otwieraniu coraz to nowszych jednostek badawczych w prawie każdym obozie niemieckim, a zgoda na wykorzystanie kilkuset więźniów-królików doświadczalnych była codzienną czynnością zawodową Himmlera. I chociaż lekarze niemieccy bronili się w czasie procesu norymberskiego, nikt nie miał wątpliwości, że złamali odwieczne prawo i cel posługi lekarskiej. Przysięga Hipokratesa stała się jedynie cenzurką, pod którą kryła się mania i obsesja naukowa. Po zakończeniu wojny skazanych na śmierć lub więzienie w norymberskim procesie lekarzy zostało 23 pracowników służby zdrowia z dr Karlem Brandtem na czele. Większość badań nie wniosła niczego nowego do świata medycyny i nauki; teorie, które próbowano potwierdzić, dalej są teoriami, a znane i wypróbowane metody leczenia chorób pozostały niezmienne. Tak więc, po co strzelano do więźniów zatrutymi kulami, kazano pić słoną morską wodę, wrzucano do lodowatej wody i ogrzewano na różne sposoby, głodzono do śmierci, umieszczano w komorach niskich ciśnień, podawano zastrzyki z chorobami, zmieniano barwnik w soczewkach, podawano substancje hormonalne, by przeciwdziałać homoseksualizmowi, przeprowadzano operacje na żywych ludziach, dokonywano sterylizacji i kastracji, zmuszano do stosunków seksualnych z zarażonymi śmiercionośnymi chorobami, zabijano, bito, niszczono godność i człowieczeństwo?


Po norymberskim procesie lekarzy niemieckich zaczęto się zastanawiać nad możliwościami i warunkami, w jakich mogłyby się odbywać eksperymenty na ludziach. Rozważano, jakie procedury musiałyby zostać spełnione, aby zachować godność podmiotu poddawanego badaniom. Pomimo makabrycznych doświadczeń wojennych w dziedzinie medycyny, organizacje zdrowotne i stowarzyszenia lekarzy zaczęły spierać się o możliwości i rodzaje eksperymentów medycznych.


Etyka medyczna dopuszcza eksperymentowanie na ludziach, jednak pod pewnymi warunkami – osoba badana musi się zgodzić na przeprowadzane na jej ciele zabiegi, a lekarze muszą uszanować godność osobową człowieka, jego dobro fizyczne i społeczne. W każdym kraju inaczej rozumie się pojęcie etyki lekarskiej, a zagadnienia deontologii medycznej należy rozpatrywać w świetle historii i kultury danego kraju. Czy po hitlerowskiej medycynie w okupowanej Polsce, po doświadczeniach obozów koncentracyjnych i pseudo-eksperymentach dr Mengele i innych lekarzy można jeszcze wyrazić zgodę na badania naukowe na ludziach?


Medycyna hitlerowska





Medycyna niemiecka pod rządami Hitlera i Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników we wczesnych latach 40-tych XX wieku zainicjowała proces pseudonaukowej teorii o higienie rasowej, czym doprowadziła do przymusowej sterylizacji upośledzonych kobiet i mężczyzn, chorych psychicznie, dzieci z wadami rozwojowymi, by po wybuchu wojny położyć podwaliny pod eksterminację Żydów, Cyganów i innych narodowości uważanych za niegodnych egzystowania razem z rasą aryjskich „panów”. Prym w ówczesnej medycynie niósł pogląd narodowo-socjalistyczny, który zakładał, że zdrowie narodu – jako całości, jest ważniejsze niż zdrowie jednostki3. Już na początku swojej dyktatury Hitler zażądał wprowadzenia obowiązkowej i darmowej służby zdrowia dla każdego obywatela, wyświetlano filmy prozdrowotne, szczepiono całe miasta, przypominano o regularnych badaniach i wizytach lekarskich oraz uświadamiano społeczeństwo w dziedzinie zdrowego żywienia. Rzesza była prekursorem w publicznej kampanii antynikotynowej – sam Hitler był przykładem człowieka niepalącego, nie pijącego alkoholu, wegetarianina, który uwielbiał spędzać czas w kurortach na świeżym powietrzu.


W czerwcu 1933 roku do życia weszła ustawa nakazująca sterylizację ludzi z wrodzonymi defektami rozwojowymi, jak również ślepych, głuchych i alkoholików4. Z biegiem czasu zmuszanych do sterylizacji było coraz więcej obywateli – sieroty, więźniowie, czy prostytutki. Tezy naukowe głosiły, że problemy społeczeństwa, takie jak bieda, niepełnosprawność, czy przemoc, mogą zostać wyeliminowane w drodze ograniczenia dziedziczności i wyeliminowaniu płodności, uniemożliwiając prokreację i posiadanie potomstwa przez osoby chore i niepełnosprawne. Niedługo po rozpoczęciu przymusowej sterylizacji, do grona objętych przymusem bolesnych zabiegów ubezpłodnienia dołączono Żydów i Romów. Zabiegi te były bardzo bolesne, wielu ludzi ginęło w czasie ich wykonywania, a reszta umierała w wyniku komplikacji pozabiegowych. Lekarze wprowadzali coraz nowsze metody sterylizacji, które umożliwiały zabiegi na masową skalę – eksperymenty ze wstrzykiwaniem kwasu do narządów rodnych kontynuowano w obozach koncentracyjnych. Według danych szacunkowych wysterylizowanych w latach 1933-1944 w Trzeciej Rzeszy zostało prawie 400 tys. ludzi5. Następnym krokiem przyzwalającym i budującym ideologię masowej zagłady ludności była zgoda Karla Brandta, osobistego lekarza Hitlera, na zabiegi eutanazji chorych dzieci i ludzi. W Rzeszy utworzono Urząd Eutanazji (inaczej zwany jako Aktion 4) oraz powołano lekarzy, którzy w specjalnie przygotowanych komorach gazowych (Projekt T4) uśmiercali cierpiących, którzy często nie wyrazili zgody na odebranie im życia. Działalność Urzędu Eutanazji stała się początkiem i pierwowzorem Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej od 1942 roku.


Niektórzy z hitlerowców mieli odmienne poglądy, niż twórcy teorii rasizmu biologicznego. Max Planck – znany niemiecki fizyk, w rozmowie z Hitlerem powiedział, że istnieją różne rodzaje Żydów: wartościowi oraz bezwartościowi, których należy rozróżniać.6 W Rzeszy Niemieckiej oraz krajach jej sprzyjających zaczęto zwalniać lekarzy żydowskiego pochodzenia, a także zakazywać praktyk lekarskich i naukowych Żydów. Pamiętamy, że Żydzi byli znakomitymi lekarzami, naukowcami, przyczyniali się do prężnie rozwijającej się gospodarki i handlu. Żydzi, którzy byli popularni i znani na arenie międzynarodowej stanowili problem na Rzeszy. Nawet dwaj najbardziej znani Żydzi, czyli Albert Einstein i Zygmunt Freud, byli represjonowani, a ich dzieła naukowe paliły się razem na stosie. Freud nawet zażartował, że przynajmniej „pali się w doborowym towarzystwie”7, a kiedy chorował na nowotwór i spędzał czas w Austrii z powodu ograniczeń rasowych, Gestapo kazało mu podpisać oświadczenie, że był dobrze traktowany. Freud się podpisał i dodał: „Z całego serca mogę każdemu polecić Gestapo”8.


Działalność naukowa doktora Mengele





Dziedziczność, która była rzekomym powodem nędzy i cierpienia ludzi, stała się głównym celem badań naukowych doktora Mengele i innych lekarzy z Instytutu im. Cesarza Wilhelma w Berlinie. Profesor Julius Hallevorden zafascynowany możliwością szybkiego i taniego zebrania materiału naukowego do badań neuropatologicznych, propagował i wspierał centrum eutanazji w Brandenburgu, w którym stworzono pierwowzór komór gazowych i które wykorzystywano później w obozach śmierci. Hallevorden był częstym gościem w trakcie niektórych morderstw – zabierał ciała zmarłych, dokonywał sekcji zwłok, a następnie odpreparowane narządy (najczęściej mózgi) wysyłał do Berlina, do Instytutu im. Cesarza Wilhelma9. Profesor Ottmar von Verschuer był dyrektorem Instytutu Antropologii, Dziedziczności Ludzkiej i Eugeniki im. Cesarza Wilhelma w Berlinie, do którego Mengele każdego dnia wysyłał narządy oraz dokumentację z sekcji zwłok bliźniąt i karłów z Auschwitz. To na polecenie Verschuera ściągnięto doktora Mengele z frontu wschodniego i umieszczono w Birkenau, by tam mógł przeprowadzać badania naukowe i wysyłać dowody do Instytutu, potwierdzające tezy profesora Verschuera, że większość chorób opiera się na dziedziczności i ma podłoże genetyczne. Mengele został doktorantem Ottmara von Verschuera i razem z nim prowadził badania nad możliwością sterowania urodzeń ciąż mnogich, by rasa aryjska mogła szybciej się rozmnażać i zaludniać ziemię. Mengele uważał, że ludzi można zabijać, jeśli nie są użyteczni lub zagrażają ogółowi społeczeństwa. Wielu lekarzy myślało podobnie, dlatego „Program 14f13”, inaczej zwany jako „Operacja Inwalida” lub „eutanazja więźniów”, który w myśl mitu rasizmu biologicznego zezwalał na uśmiercanie „istot niewartych życia”10, był podstawą do wyrażenia oficjalnej zgody na eksterminację Żydów w obozach koncentracyjnych. 20 stycznia 1942 roku w Berlinie odbyło się spotkanie, w czasie którego podjęto decyzję o przetransportowywaniu Żydów z całej Europy na wschód (m. in. do Polski) do przymusowych obozów pracy, w których od marca 1942 do 1944 zamordowano w komorach gazowych kilka milionów ludzi. Świat doczekał się momentu, w których rozwój technologii i przemysłu, chęć odkrycia tajemnic życia i zbadania zagadek śmierci, wzajemna nienawiść i ksenofobia, doprowadziły do stworzenia piekła na ziemi, a nauka i medycyna były tylko pretekstem do degradacji wartości istoty ludzkiej.


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


Mengele i Żydzi


Byłem asystentem doktora Mengele


 


Wspomnienia lekarza z Oświęcimia, doktora Miklósa Nyiszili, stanowią jedno z najcenniejszych źródeł i świadectw pracy dr Mengele oraz działalności obozu KL Auschwitz. Książka jest również jednym z niewielu zapisów pracy Sonderkommanda, ponieważ dr Nyiszli był lekarzem pracowników wszystkich 4 krematoriów, ludzi z Sonderkommanda oraz hitlerowców – mieszkał w jednym z pomieszczeń krematorium I (II) w Brzezince11. Dzięki jego zeznaniom złożonym w październiku 1947 roku w czasie procesów norymberskich świat poznał tajemnicę obozów koncentracyjnych i zabijania ludzi na skalę masową. Nyiszili każdego dnia odwiedzał krematoria, był świadkiem wymordowania kilkuset tysięcy ludzi, szczególnie Żydów, Cyganów i chorych. Każdego dnia z obozu przyjeżdżała ciężarówka pełna ludzi przeznaczonych do wymordowania. Ci, którzy chorowali na niespotykane lub rzadkie choroby, byli transportowani do pomieszczeń laboratoryjnych dr Mengele, aby stanowić cenny eksponat medyczny – Mengele przeprowadzał na nich eksperymenty, a zwłoki dostarczał Miklósowi do autopsji. Żydowski patolog, który studiował medycynę w Rumunii, Niemczech i Polsce, dzięki swojej specjalizacji w dziedzinie medycyny sądowej, stał się najbliższym współpracownikiem dr Mengele. I choć nie miał wyboru, podporządkowywał się poleceniom swojego „szefa”. Każdego dnia dokonywał kilku sekcji zwłok, a następnie tworzył dokładną dokumentację oraz wskazywał różnice w budowie narządów wewnętrznych zmarłych. Nyiszili najczęściej otrzymywał do badania ciała zmarłych bliźniąt i karłów, które były wyselekcjonowane z każdego transportu i przeznaczone do eksperymentów dr Mengele. Mengele był obecny przy każdym wyładowywaniu transportu i to on dzielił przybyłych na dwie części – po lewej stronie ustawiani byli starcy, kobiety z dziećmi do 14 r. ż., ludzie niedołężni oraz upośledzeni, a po prawej zdrowi, silni i zdolni do pracy fizycznej. Doktor Mengele poprosił o wystąpienie z grupy deportowanych lekarzy, ponieważ poszukiwał chętnego, który mógłby zostać jego asystentem. Zgłosił się tylko Miklós Nyszili. To było pierwsze spotkanie głównego bohatera z dr Mengele. Swoją odważną decyzją uratował własne życie, życie swojej żony i córki oraz wielu ludziom, którym pomagał w czasie pracy w Sonderkommandzie. Mengele wiele razy uratował swojego pracownika, w czasie wybuchu powstania w obozie oraz likwidacji Sonderkommanada. Dwa razy próbowano go rozstrzelać, jednak zawsze zjawiał się Mengele i ratował go przed egzekucją. Dr Mengele nie robił tego z sympatii do lekarza-Żyda, ale dlatego, że Nyiszili był mu potrzebny do wykonywania eksperymentów na więźniach.


Pierwsze spotkanie z Mengele jest znaczące dla każdego więźnia. To lekarz decydował o dalszym losie – chwilowym życiu w piekle obozu, bądź szybkiej śmierci w parę godzin po przyjeździe. Mengele był bardzo ważną i cenioną postacią w obozie. Nyszili wspomina go tak:


 


Naprzeciw nas stoi młody oficer SS, w długich, lakierowanych bytach, za złotymi rozetkami na ramionach. Widać, że to on wydaje rozkazy czekającym tutaj esesmanom. Nie znam się jeszcze na dystynkcjach SS, ale po oznace eskulapa, znajdującego się na ramieniu, poznaję, że to lekarz.12


 


Gdy Nyiszili pracował już razem z Mengele, mógł swobodnie poruszać się bez asysty po całym terenie krematorium, a nawet obozie. Każdy esesman nadzorujący dany sektor obozu po zobaczeniu przepustki z podpisem Hauptstrumführera Josefa Mengele od razu zmieniał nastawienie do lekarza-Żyda (owszem, przekupstwem i łapówkami można było znacząco zmienić swoją pozycję w obozie). Jak wielki musiał mieć wpływ Mengele, że nawet gorliwi wyznawcy hitlerowskiej teorii rasizmu narodowego odnosili się z szacunkiem do Żyda, pół-człowieka przecież. Jest to dowód na to, że często nawet całe społeczeństwo może być zaślepione i wierzyć w idee, które nie mają prawa zaistnieć, a co gorsza wejść w życie. Żołnierze SS, cała armia i dowództwo zostało oszukanie przez Adolfa Hitlera. Ślepo uwierzyli swojemu führerowi, podążyli za nim, a nie rozważyli w sumieniu propozycji podawanych przez niego. Ileż dobra mogliby zrobić, gdyby Hitler propagował idee dobra, wzajemnej pomocy i współpracy narodów! Słabsze jednostki ulegają całości, a całość podąża za jednostką. XX wiek był przykładem, że człowiek jest istotą ulegającą utopii, która niesie chwilowe zwycięstwo i możliwość wzbogacenia się, nawet kosztem śmierci innych. Źle zrozumiana teoria Darwinowska, mit rasizmu biologicznego i możliwość eksperymentowania na materiale ludzkim doprowadziły do zagłady świata, zmieniły hierarchię wartości i częściowo uśpiły sumienia oprawców. Były komendant obozu Auschwitz, Rudolf Höss, został skazany na śmierć przez powieszenie. Na parę miesięcy przed egzekucją spisał swoje wspomnienia z życia i działalności na rzecz Trzeciej Rzeszy, przeprosił świat, a szczególnie Żydów i Polaków za zbrodnie przeciwko ludzkości, a dzień przed egzekucją wyspowiadał się u ojców werbistów z Wadowic i prawdopodobnie otrzymał rozgrzeszenie13. Czy doktor Mengele miał kiedykolwiek wyrzuty sumienia? Czy w czasie swojej śmiercionośnej pracy odczuwał współczucie i okazywał „jakieś” uczucia i emocje? Oczywiście. Wspomina o tym dr Miklós Nyszili, że podczas przeglądania teczek z dokumentacją po sekcji zwłok, Mengele zauważył tłustą plamkę na papierze i zapytał swojego pracownika:


 


- Jak może pan tak obchodzić się z tymi teczkami, które zbierałem z taką miłością? 14


 


Nyiszili był tak zaskoczony, że z ust zbrodniarza padło słowo miłość, że nie wypowiedział ani słowa. Mengele kochał. Kochał przedmioty, które świadczyły o jego zbrodniczej naturze; kochał teczki, które ukazywały ogrom zniszczeń istot ludzkich i pokazywały, ile ludzi musiało ponieść niepotrzebnie śmierć, by zadowolić skłonności dr Mengele i sprostać jego oczekiwaniom w dziedzinie biologii rasy, w której był specjalistą. Teczki zabrał ze sobą, gdy uciekał z obozu – do dziś nie jest wiadome, co się z nimi stało. Prawdopodobnie zaopiekowała się nimi przyjaciółka-pielęgniarka, do której Mengele miał zaufanie. Mengele był zafascynowany badaniami nad karłami, bliźniakami oraz leczeniem noma faciei, czyli rakiem wodnym (najczęściej obecnym u dzieci z obozu cygańskiego). Mengele kochał ludzki materiał do badań i eksperymentów. Jego prywatne życie też mogło wskazywać, że potrafił kochać, a przynajmniej nie był odczłowieczony i pozbawiony uczuć – w 1939 roku pierwszy raz ożenił się i miał syna, z którym utrzymywał stosunki nawet po wojnie.


Nyiszili wiele razy towarzyszył doktorowi Mengelemu w wycieczkach po obozie i szpitalu. Pewnego dnia Mengele zabrał Żyda do nowego miejsca jego pracy. Mengele powiedział:


 


Nie wiozę pana do sanatorium, ale będzie to całkiem znośne miejsce15.


 


Były to pierwsze słowa, które Mengele skierował do Żyda w prywatnej sytuacji. „Znośnym miejscem” okazało się być krematorium. Mengele urządził dla Nyisziliego elegancki pokój, bogato wyposażone laboratorium medyczne, prosektorium, wydał mu polecenia i mianował lekarzem Sonderkomannda. Wcześniej Miklós był tylko wykonawcą poleceń Mengelego i dokonywał sekcji zwłok, teraz stał się częścią grupy do zadań specjalnych, która każdego dnia pomagała hitlerowcom i wykonywała najgorszą z możliwych robót w obozie – paliła i opróżniała krematoria po zagazowaniu przez Niemców swoich bliskich i przyjaciół. Każde Sonderkommando mogło żyć tylko około sześć tygodni, po tym czasie wybierano nowe, którego pierwszym zadaniem było spalenie starego Sonderkommanda, które było rozstrzeliwane po zakończeniu swojej posługi.


Nyiszili otrzymał wiele przywilejów, najważniejszym z nich było podleganie wyłącznie jednemu człowiekowi w obozie – doktorowi Mengelemu. Żyd mógł poruszać się po wszystkich krematoriach bez eskorty od 7 rano do 9 wieczorem, odpowiadał za stan zdrowia 120 esesmanów oraz 860 ludzi z Sonderkommanda, nie musiał stawiać się na porannych i wieczornych apelach, mógł swobodnie korzystać z kuchni oraz fryzjera SS, a w razie potrzeby korzystać z magazynu, do którego dostęp mieli wszyscy pracownicy krematoriów. Nyiszili miał zagwarantowane godne warunki życia, dostęp do alkoholu, papierosów i książek, które tylko Sonderkommando mogło posiadać. Każdego dnia Nyiszili badał żołnierzy i pracowników, odwiedzał chorych i cierpiących. Wobec hitlerowców zawsze zachowywał się z szacunkiem i w pełni profesjonalnie – tak jak lekarz wobec pacjenta.


Mengele z każdego transportu wyłapywał specjalistów w dziedzinie medycznej, tak więc wraz z Nyiszilim pracowali również znani w całej Europie interniści, chirurdzy, dentyści, kardiolodzy i inni. Nyiszili uważał, że w obozie, w którym nikt nie myśli nad sensem i celem znęcania się i śmierci, lekarze są postawieni w bardzo trudnej sytuacji – są więźniami, którzy w każdej chwili mogą zostać straceni; wypełniają wszystkie obowiązki, nawet te, z którymi się nie zgadzają; są posłuszni i milczą w czasie prób zachowania ich człowieczeństwa. Z drugiej jednak strony lekarze nie doświadczyli życia w baraku, brudzie, chorobach i nędzy. Miklós Nyiszili ma swój gabinet lekarski (pokój w 12 bloku), śpi w łóżku z czystą pościelą, nosi cywilne ubrania. Żyd uważa, że dzięki tym przedmiotom zachował swoją godność. Każdego dnia je śniadanie z innymi lekarzami i więźniami. Pomimo jednak tej powierzchownej satysfakcji ze swojego losu skazańca, Nyiszili każdego dnia przechodzi załamania – bardzo często zażywa leki usypiające oraz łagodzące codzienną gehennę. Stara się jednak pomagać ludziom, którym tylko może. Pociesza ich, łagodzi ból, wręcza jedzenie i doraźne leki. Wielu chorych i cierpiących prosi go o truciznę, która mogłaby skończyć ich ziemski żywot. Sam często staje przed wyborem: pomagać w cierpieniu przez leczenie, czy pomagać w cierpieniu przez zabijanie. Nyiszili nie zgadza się na ostateczne rozwiązanie, jednak ma świadomość, że malutką buteleczką z płynem mógłby zapewnić więźniom godną i bezbolesną śmierć, a nie skazywać ich na rozstrzelanie, komorę gazową, czy inne morderstwo.


Moralność lekarzy w obozie koncentracyjnym nie podlega sądom i opinii ludzi, którzy nie znaleźli się w obozie. Nie można oceniać i moralnie karać, czy usprawiedliwiać zachowania Nyisziliego i innych lekarzy. Sam bohater tego nie robi, ponieważ dostrzega, że przestrzeń, w której oni żyją, nie może być traktowana jak świat spoza obozu, a prawa rządzące światem demokratycznym, nie obowiązują w obozie śmierci. W „kacecie” panują inne zasady i inna moralność – rządzi i panuje ten, kto może zabić, a ten, kogo można zabić, jest nic nieznaczącą wszą, którą jak każdą epidemię można wyeliminować przez wysłanie całego bloku do gazu.


Miklós wspomina swoje wzruszenie, kiedy po zdanym egzaminie z autopsji u Mengelego i innych hitlerowskich lekarzy, uczy wykonywania nakłucia lędźwiowego swoich pomocników16. Żyd cieszy się, że pomimo obecności w obozie, która wydaje się być ostatnim doświadczeniem życiowym, ludzie jednak pamiętają o swoim powołaniu i u progu życia pragną pogłębić wiedzę medyczną. Jest to dowód na to, że ciągle gdzieś w najbardziej skrywanym zakątku duszy, wizja życia po wyzwoleniu była obecna, nadzieja pozostawała, chociaż bezpieczniej było o niej nie myśleć. Ludzie starali się przeżyć obóz, a przynajmniej chcieli pozostawić po sobie jakiś ślad. Nie chciano być prochem wysypywanym do pobliskiego lasu, albo kolejnym nagim ciałem wkładanym do pieca krematoryjnego. Wielu więźniów spisywało swoje doświadczenia z życia w obozie. Do dnia dzisiejszego zachowały się listy, wspomnienia, wiersze i obrazy, ukryte i zakopane w butelkach, czy skrzynkach w ziemi. Ci, często bezimienni więźniowie, wiedząc, że czeka ich zagłada, starali się zostawić po sobie ślad – niektórzy z nich nawet walczyli o życie, czego dowodem może być bunt w krematorium numer IV, w czasie którego bohaterską śmierć poniosło całe Sonderkommando oraz wielu żołnierzy niemieckich. Doktor Nyiszili razem z innymi lekarzami zostali złapani przez esesmanów i ustawieni do rozstrzelania. Lekarze nie mieli nic wspólnego z wybuchem w krematorium, jednak jako członkowie Sonderkommanda ponosili pełną odpowiedzialność za działania współtowarzyszy. Mengele znowu zjawił się na czas i po raz drugi uratował swoich pracowników. Chwilę później walczące Sonderkommando zostało rozstrzelane.


W jaki sposób ocenić postępowanie doktora Mengele? Dlaczego uratował kilku Żydów, którzy mogli mieć związek z powstaniem? Aniołem Śmierci nie kierowały uczucia, ani nie motywowało go współczucie – nie chciał jedynie stracić ludzi, którzy pomagali w spełnieniu jego ambicji naukowych. Nie chciał stracić patologa z ogromnym doświadczeniem i wiedzą medyczną, której czasami brakowało Mengelemu. Lekarze i pracownicy Mengelego byli narzędziami, tak jak bliźnięta, karły i chorzy, którzy każdego dnia udostępniali i dawali możliwości samorealizacji w duchu nazistowskiej teorii antysemickiej. Ambicje naukowe Mengelego, aby uczynić rasę aryjską najpotężniejszą na świecie doprowadziły do przewartościowania i zrelatywizowania nowych możliwości rozwoju medycyny w oparciu o obserwację i badanie materiału ludzkiego. Dostatek, różnorodność „materiału badawczego”, brak granic moralnych w ocenie rzeczywistości oraz pogwałcenie zasad deontologii lekarskiej w czasie pobytu Mengelego w Auschwitz, zmieniły uprzejmego, przystojnego i młodego lekarza w potwora, kata i bezlitosnego zabójcę.


 


 


 


 


Mengele i dzieci


Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele.


 


Eva Mozes Kor oraz jej siostra bliźniaczka Miriam były podopiecznymi doktora Mengele w czasie pobytu w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. W wieku zaledwie dziesięciu lat straciły całą rodzinę, która została zagazowana w jednej z komór gazowych od razu po przyjeździe z Rumunii. Eva Mozes w swoich wspomnieniach spisanych po wyzwoleniu obozu, opisuje dzieciństwo w Rumunii, postać Anioła Śmierci, funkcjonowanie obozu, codzienną walkę o przetrwanie w bloku dziecięcym oraz próbę powrotu do człowieczeństwa po wojnie. Książka jest dziennikiem życia, próbą rozliczenia się z przeszłością, a także... początkiem procesu przebaczenia. Historia i postawa Evy Mozes stały się zaczątkiem filmu dokumentalnego Forgiving Dr. Mengele oraz organizacji Candles, zrzeszającej ofiary eksperymentów medycznych na bliźniętach. 27 stycznia 1995 roku w Auschwitz Eva Mozes wygłosiła Deklarację Amnestii z okazji pięćdziesiątej rocznicy wyzwolenia obozu, w której wybacza nazistom oraz doktorowi Mengele:


 


Mam nadzieję, że swoim skromnym głosem kieruję do świata przesłanie wybaczenia, przesłanie pokoju, przesłanie nadziei, przesłanie ukojenia. Nigdy więcej wojen, nigdy więcej doświadczeń bez świadomej zgody tych, na których są przeprowadzane, nigdy więcej komór gazowych, nigdy więcej bomb, nigdy więcej nienawiści, nigdy więcej zabijania, nigdy więcej obozów takich jak Auschwitz.17


 


Ulubionym słowem Mengelego w czasie wyładowywania więźniów na rampie było „Zwilinge!”, czyli bliźnięta. Siostry Kor – jednojajowe bliźniaczki, zostały zauważone przez niemieckiego żołnierza w czasie wyładowania mieszkańców Rumunii do obozu Auschwitz. Dziesięcioletnie wówczas dziewczynki brutalnie rozdzielono od rodziny, którą na rampie widziały ostatni raz. Doktor Mengele umieścił je w obozie razem z innymi bliźniakami. Eva Mozes zapamiętała doktora Menegele, jako człowieka silnego, przystojnego oraz wzbudzającego strach w niej i siostrze bliźniaczce. Inne dzieci, z którymi mieszkały siostry uwielbiały Mengelego – on przynosił im cukierki i czekoladę, kazał ubierać w ładne ubrania i wiązać kokardy na włosach dziewczynek. Dzieci nazywały Mengelego „wujkiem”, ponieważ nie były świadome swojej obecności w obozie i nie znały swojego „naukowego” przeznaczenia. Mengele codziennie odwiedzał swoje „dzieci”, czasami nawet bawił się z nimi na podwórku przed blokiem i rozśmieszał je. Eva Mozes po latach zauważyła, że pseudo-miłość dr Menegele do dzieci była spowodowana obsesją naukową. Bliźnięta były potrzebne Mengelemu do badań i spełnienia jego nazistowskich teorii ewolucyjnych. Jak skrajny i pozbawiony uczuć musiał być umysł Anioła Śmierci, skoro po radosnych chwilach ze swoimi podopiecznymi, potrafił skazać je na śmierć głodową, transfuzje krwi z innymi parami bliźniąt, czy nawet zmuszał do stosunków seksualnych między innymi parami bliźniąt z nadzieją, że bliźniaczka zrodzi podwójne potomstwo.


Eva i Miriam codziennie były ważone, mierzone i badane. Dziewczynki wspominają ogolenie ich głów na łyso oraz zbiorowe prysznice, które pozbawiały poczucia wstydu dorastające kobiety. Zostały też zakażone nieznanymi wirusami, po których Eva spędziła długi czas w szpitalu obozowym, a Miriam zostały uszkodzone nerki – zmarła w 1993 roku (jej nerki zatrzymały się w rozwoju w wieku 10 lat). Siostry przetrwały obóz tylko dzięki temu, że zawsze były razem. Każde rozstanie było bolesne – dziewczynki wiedziały, że przeżyją, kiedy będą trzymały się razem. Starsza Eva przynosiła Miriam jedzenie, kradła ziemniaki, które okazały się lekarstwem na chorobę siostry, także oddawała jej swoje porcje chleba. Eva opisuje sytuację po wyzwoleniu obozu, w czasie której dziewczynki się zgubiły na cały dzień i noc, aż w końcu szczęśliwie odnalazły się. Wielka miłość sióstr okazała się silniejsza niż piekło, w którego środek trafiły. Bliźniaczki były tak ze sobą związane, że nie oddalały się od siebie, wszystko robiły razem. Eva i Miriam starały się nie zaprzyjaźniać z innymi dziećmi z obozu, ponieważ jak same mówiły, w obozie każdy walczy o swoje przetrwanie. Każdego dnia zabierano kilkoro dzieci i już ich nigdy nie widziano więcej. Siostry nie wiedziały, jak mają na imię ich koleżanki z baraku, z którymi spały w jednej pryczy, gotowały skradzione ziemniaki w nocy, czy pilnowały, aby nie nakryły ich pielęgniarki opiekujące się dziećmi.


Dziewczynki w obozie zetknęły się z biedą, ubóstwem, głodem i wycieńczeniem. Eva Mozes wspomina, że pewnego zimowego dnia cały dzień stały na apelu, ponieważ esesmani nie mogli doliczyć się jednego dziecka. Miriam, która była słabsza, odmroziła sobie palce u stóp. Dziewczynki widziały umierających i zmarłych – już pierwszego dnia odnalazły w latrynie trzy ciała małych dzieci. Rano ustawiono ciała przy zdrowych dzieciach na apelu, by stan bliźniąt się zgadzał. Mengele wpadał we wściekłość, kiedy któreś dziecko zmarło bez jego woli lub z przyczyn, których Mengele nie oczekiwał. Dzieci musiały umierać z powodu śmiertelnych zastrzyków, albo w wyniku nieudanych (bądź – co gorsza udanych) eksperymentów. Był jeszcze jeden warunek – jeżeli jedno z bliźniąt umierało, drugie również żegnało się z życiem. Mengele uśmiercał drugie bliźnię zastrzykiem fenolu prosto w serce. Zauważył to Miklós Nyiszili, który wielokrotnie dokonywał autopsji bliźniąt po śmierci. W rubryce z powodem śmierci nie wpisywał nic, obawiając się reakcji doktora Mengele. Doktor Nyiszili nigdy nie zapytał o prawdziwy powód śmierci zmarłych, których badał. W milczeniu wykonywał swoje obowiązki, podobnie jak dziewczynki.



Wielkim celem” tych badań jest wzmożenie przyrostu naturalnego powołanej do panowania wyższej rasy. Chodzi dokładnie o to, aby każda niemiecka matka rodziła w przyszłości bliźniaki.18


 



Pośladki – co zrobić, by cieszyć się "brazylijską" figurą 2018-02-28

Pośladki – co zrobić, by cieszyć się "brazylijską" figurą


 


Piękne, kształtne i odstające pośladki to marzenie większości kobiet. Pośladki silne, umięśnione i twarde to cel niejednego mężczyzny. Mieśnie te stanowią dopełnienie pięknych kobiecych nóg, są często najbardziej kobiecym atutem ciała.


Co zrobić, by skutecznie powiększyć mieśnie pośladkowe, jednocześnie nie powiększać mieśni czworogłowych i kulszowo-goleniowych? Jakie ćwiczenia angażują w największym stopniu pośladki? Jak ułożyć plan treningowy, by pośladki stały się grupą priorytetową? Czy odchudzając się (będąc na redukcji) możemy zbudować silne mięśnie? Biomechanika i anatomia odpowiadają na te pytania.


 


Pośladkowy wielki, średni i mały


Na początku trochę anatomii. Pośladki składają się z trzech mięśni: pośladkowego wielkiego, a także średniego i małego. Musimy pamietać, że miesień pośladkowy wielki odgrywa wiodącą rolę w treningu, jeżeli naszym celem jest wzrost objętościowy pośladków. Jest to największy objętościowo mięsień i najsilniejszy prostownik stawu biodrowego, pomaga skręcać udo na zewnątrz i odpowiada za "brazylijski" wygląd pupy. Ćwiczenia angażujące pośladkowy wielki powinny być priorytetem treningowym.


Pośladkowy średni i mały zaliczamy do osobnej grupy mięśni pośladków, ponieważ mają przyczepy w tych samych miejscach oraz ich funkcja jest inna niż pośladkowego wielkiego – mięśnie odpowiadają za odwodzenie nogi i utrzymanie stabilizacji, są więc silnymi stabilizatorami miednicy, o czym warto pamiętać układając plan treningowy. Nie możemy lekceważyć mięśni pośladkowych mniejszych i średnich, ponieważ silne i wytrenowane odwodziciele pozwalają uzyskać lepszy wygląd pośladkowego większego. Mięśnie pomagają "wypchnąć" część wielką, dzięki temu pupa nabiera okrągłych kształtów. Podobnie działają mięśnie zginające staw łokciowy, czyli ramienny wobec bicepsa oraz płaszczkowaty łydki wobec brzuchatego.


 


Aktywacja mięśniowa i sposób trenowania


Aby w pełni wykorzystać potencjał mięśniowy musimy starać się pracować w pełnych zakresach ruchów, odpowiednio aktywując pośladki, pilnować tempa ćwiczenia oraz progresji ciężarowej. Nie można dopuścić do stagnacji mieśniowej, wybierajmy ćwiczenia różnorodne, wzbogacając je o różne modyfikacje i utrudnienia. Bazujmy na najlepszych ćwiczeniach, które w największym stopniu angażują mieśnie pośladkowe, oraz takie, które dla nas są najlepiej odczuwane. Pośladki są dużymi mieśniami, więc trenujemy je ciężko, siłowo – czyli z dużymi obciążeniami i niewielką ilością powtórzeń. Więcej nie znaczy w tym przypadku lepiej. Mięśnie mniejsze możemy trenować bardziej objętościowo, czyli niewielkim ciężarem lub przyrządem oporoym w postaci gum i ekspanderów wykonujmy dużą liczbę powtórzeń. Najlepiej połączyć oba sposoby trenowania: raz w tygodniu ciężki trening pośladków, innym razem trening objętościowy z prostymi przyrządami.


 


Dieta a trening pośladków


Nie oszukujmy się – aby wyhodować brazylijskie pośladki nasza dieta nie może być dietą bardzo restrykcyjną, w dużej mierze ograniczającą podaż kaloryczną. Pośladki – mięśnie przecież, potrzebują kalorii, aby mogły rosnąć. Najlepszym okresem znaczącego powiększania mięśni jest okres budowania masy mięśniowej, w czasie którym dostarczamy zwiększonej ilości kalorii, ograniczamy aktywności tlenowe cardio, a treningi nie są tak wyczerpujące jak w okresie redukcji. Oczywiście, początkujący sportowcy mogą zauważyć znaczącą zmianę nawet po rozpoczęciu treningów, bez konkretnej zmieny żywieniowej, ale jest to etap krótkotrwały. Ciało szybko przyzwyczaja się do treningu i diety, więc aby osiągnąć znaczące postępy, należy zwiększyć bodziec treningowy i żywieniowy. Zaawansowani i doświadczeni sportowcy powinni również skupić się na odpowedniej suplementacji okołotreningowej.


 


Najlepsze ćwiczenia na pośladki – przysiad, martwy ciąg, hip thrust


Wiele teorii głosi, że "bez przysiadu nie ma zadu"... Czy aby na pewno? Przysiad jest ćwiczeniem bazowym, każdy na siłowni wie, że przysiady należy wykonywać i wpleść w trening nóg, ponieważ ruch zejścia w dół i podniesienia się z ciężarem mocno angażuje mieśnie czworogłowe ud, kulszowo-goleniowe i pośladki. Czy aktywacja mieśni pośladkowych w przysiadzie jest na tyle wystarczająca, aby poprawić wygląd pośladków? Jeżeli mamy zbyt rozwinięte czworogłowe, a małe pośladki, powinniśmy wykonywać przysiad z gryfem nisko osadzonym, czyli tzw. low bar. Angażuje on pośladki w największym stopniu spośród wszystkich odmian przysiadów. Przysiady wykonuje się z dużymi ciężarami, zmęczone ciało woli wykonać pracę przednimi mięśniami uda, niż pośladkiem. Skoro przysiad nie jest najlepszym ćwiczeniem, poszukajmy ruchów bardziej izolowanych.


Martwy ciag angażuje w głównej mierze tylnią taśmę, czyli dwugłowe uda oraz pośladki. Wydaje się być idealnym ćwiczeniem na osłabione rejony nóg, jednak ma wiele słabych punktów. Jednym z nim jest duża praca mieśni prostowników grzbietu, lędźwi, kapturów i przedramion, które przy braku motorycznego przygotowania i odpowiedniej mobilizacji mogą stanowić problem i wywoływać dyskomfort potreningowy. Problemy neurologiczno-kostne kręgosłupa, brak umiejętności trzymania dużych ciężarów i pilnowania prawidłowego utrzymywania pozycji eliminują lub ograniczają sportowców do trenowania martwych ciągów. Jeżeli opanowaliśmy technikę i potrafimy wykonywać podstawowe martwe ciągi, czyli rumuński i klasyczny możemy dołączyć martwy ciąg sumo – ta wersja ćwiczenia najbardziej angażuje pośladki ze wszystkich odmian treningowych, gdyż narzuca lekką rotację zewnętrzną. Pamietajmy, że jednak dalej musimy zmierzyć się ze wzmożoną pracą prostowników, przedramion, kapturów i dźwigacza łopatki, których nie powinniśmy za bardzo eksploatować.


Hip thrust, czyli unoszenie/wznosy miednicy z ciężarem w postaci talerza, kettla, hantelki, czy najpopularniejszej sztangi. Ćwiczenie możemy wykonywać z ziemi lub z ławeczki/stepu/podestu. Polecam ćwiczyć z podwyższenia, ponieważ przy leżeniu na plecach na ziemi, gdzie sztanga jest wysoko na biodrach, możemy wypuścić ją z rąk i spuścić na korpus, poza tym nie wykonamy tak dużej pracy mając inny wektor ruchu od wektora ciężaru. Wersja wznosów miednicy z ziemi jest doskonałym ćwiczeniem dla osób z problemami zdrowotnymi, które nie sa w stanie ćwiczyć z większym ciężarem lub pośladki nie sa ich priorytetem treningowym, bo jest po prostu wersją słabszą.


Aby poprawnie wykonać hip thrusta kładziemy się łopatkami na ławeczce, wykonujemy preaktywację mieśni brzucha, czyli rozpoczynając ruch brzuch powinien być napięty. Pozwala to na ustawienie miednicy w prawidłowym położeniu, doprowadzamy dzięki temu do maksymalnego spięcia pośladków w końcowej fazie ruchu. Tempo ćwiczenia jest niezwykle istotne – powoli opuszczamy ciało z ciężarem, by następnie energiczniej wypchać je w górę, utrzymać sekundę napięcie mieśni. Pracujemy w dużym zekresie ruchu, docelowo z dużym cięzarem. Staramy się nie wykonywać przeprostu w odcinku lędźwiowym, musimy wyczuć moment maksymalnego dopięcia pośladków.


Ciekawą formą zaangażowania mięsni pośladkowych średnich i małych jest dodanie gumy między kolana, dokładnie nad rzepkę. Guma pozwala zaagażować mięsnie odwodziciele i wymusza lekką rotację zewnętrzną. Przy każdym ruchu, wznosów, czy przysiadów możemy dodać ruch odwiedzenia. Taśma wzmocni efekt treningowy, pozwoli zaagażować mięsnie pośladków małoaktywne, jest świetnym narzędziem progresji treningowej. Hip thrust możemy wykonywać również na maszynie Smitha w połączeniu z gumą założoną na uchwyty na talerze. Jeżeli chcemy zaangażować mieśnie na maszynach izolowanych możemy wykorzystać bramę (lifty nogi z nogą zaczepioną do wyciągu dolnego), z gumą lub na maszynie na odwodzenie i przywodzenie, popularnie zwaną krzesłem ginekologicznym.


Niewykle ważną umiejętnością jest wykonywanie ćwiczeń jednonóż, zwłaszcza na niestabilnych podłożach. Gdy stoimy na jednej nodze to właśnie mieśnie pośladkowe odpowiadają za prawidłowe ułożenie miednicy. Ćwiczenia jednonóż możemy wykonywać praktycznie w każdej modyfikacji: przysiad bułgarski, czyli z nogą wspartą o ławeczkę lub zaczepioną w linach; zakroki, czyli wykroki w tył z ciężarem; martwe ciągi jednoznóż, tzw. "żurawie" – pamiętajmy, żeby ciężar trzymać po stronie nogi, którą podnosimy, dzięki temu pośladki wykonują większą pracę; hip thrust jednonóż, z obciążeniem na kostkę, wersja na piłce czy bosu.


 


Podsumowując, najlepszym ćwiczeniem na pośladki są wznosy miednicy w oparciu o ławeczkę z ciężarem. Nie zbudujemy satysfakcjonującego mięśnia bez odpowiedniej diety, która umożliwi swobodny wzrost masy mięśniowej. Pośladki należy trenować różnorodnie – wykonywać ćwiczenia bazowe, dodając piłki, gumy, ekspandery, w celu zwiększenia bodźca treningowego, próbować wersji ze staniem na jednej nodze lub stojąc na niestabilnym podłożu. Nie bójmy się ciężaru i trudności związanych z rozpoczynaniem pracy na dużych balastach. Kompleksowe zadbanie o pośladki, dołączenie sesji mobilizacyjnych, rozbijanie punktów spustowych i stretching jest gwarancją osiągnięcia satysfakcjonujących rezultatów. Powodzenia!


 


 


 


 


 


Skuteczne odchudzanie 2018-02-28

Skuteczne odchudzanie


 




  1. Jak rozpocząć odchudzanie?






  • świadomość, po co nam jest potrzebna zmiana; dowiedzenie się, w jakim kierunku iść




  • odchudzamy się dla zdrowia, poprawa sylwetki jest dodatkiem, skutkiem ubocznym






  • określenia stanu bieżącego i stanu oczekiwanego – najlepiej w liczbach (ile chcemy schudnąć), w określonym czasie (jak długo ma nam to zająć – jesli nie wiemy to pytamy specjalistę) krok po kroku. Możemy korzystać z analizatorów skałdu ciała.




  • najważniejsza jest wizualna ocena sylwetki, a nie waga, czyli liczba...Robimy sobie zdjecia




  • nie licz kalorii – myśl o tym, co jesz




  • zastanów się na swoim trybem życia – jak się wysypiasz, jak bardzo sie stresujesz




  • jaki jest stan naszego zdrowia? Co z poziomem hormonów płciowych?




  • Genetyka – zastanów się, jaki masz typ sylwetki i pomyśl, co może być Twoim atutem. Typy sylwetek: jabłko, gruszka, klepsydra. Liczy się PROPORCJA! Poprawiamy słabsze rejony, np. barki i plecy, by ciało wydawało się bardziej proporcjonalne.




  • sposób na rozpoczęcie diety: prowadzenie dziennika żywieniowego, zapisywanie co się je i o której, lub rozpoczęcie odchudzania ze specjalistą, trenerem persoanlnym lub dietetykiem. Samą dietą możemy schudnąć, ale ćwiczeniami możemy przyśpieszyć odchudzanie.




  • a co z aktywnością fizyczną???




 




  1. Zasady zdrowego odżywiania






  • słuchamy ciała – jemy wtedy, kiedy jesteśmy głodni, nie na siłę. Jeżeli mamy rozchwiany metabolizm i problemy z ośrodkami odpowiedzialnymi za uczucie sytości i głodu, nieregularny tryb dnia i nocy, starajmy się uporządkować naturalną dobową rutynę. Wstawajmy wraz ze wschodem słońca, kładźmy się wraz z zachodem.




  • Jemy produkty lokalne i sezonowe – więcej owoców latem, przetworów zimą.




  • powróćmy do nieprzetworzonych produktów, unikajmy gotowych dań, jedzenia z proszku. CZYTAJMY ETYKIETY – im mniej skłdu tym lepiej, pierwszy produkt to ten, którego jest najwiecej. Nie kupujmy pożywienia, które przypomina tabelkę pierwiastków na lekcji chemii.




  • Jedźmy mięso w całości, wraz z podrobami, okalającym mięso tłuszczem, tłuszcz nie jest wrogiem. Wrogiem jest nadmiar jedzenia lub błędne łączenie makroskładników.




  • Jemy dużo produktów surowych, wybierajmy owoce i warzywa takie, które również lubią robaki – to znak, że nie są przesiąknięte chemicznymi substancjami




  • pij wodę, raczej w szklanych butelkach – nie każdy plastik nadaje się do kontaktu z żywności


     






  1. Co jeść, a czego unikać, by obniżyć wagę?






  • Wprowadź do swojej diety: mięso, podroby, tłuste buliny gotowane na mięsach i podrobach, galarety miesne, ryby, owoce morza, jajka, warzywa i owoce, kiełki, grzyby, pestki i orzechy do 20g




  • Tłuszcz jest niezbędny do produkcji hormonów, jest niezbędny do wchłaniania witamin DEKA, dają poczucie sytości, bo są wysokokaloryczne (1g tłuszczu to 9kcal, a 1g węglowodanów to 4kcal.) Zródła tłuszczy: smalec wolnowytapiany, masło, oliwa z oliwek zimnotłoczona, do smażenia olej kokosowy i palmowy. Oleje z nasion roślin oleistych tylko na zimno, do sałatek. Olej rzepakowy – najpopularniejszy w polskiej kuchni, zawiera 10 razy więcej omega3 niż oliwa z oliwek, ale rzepak jest pryskany rakotwórczym randapem. Unikamy margaryny, miksów tłuszczowych, emulsji do smażenia. Unikamy długiego smażenia, mięso najlepiej trawione to te, które nie jest przesmażone.




  • źródła węglowoadanów: kasza gryczana i jaglana, ryże, amarantus, ziemniaki, bataty. Wyrzućmy pszenicę!




  • unikaj: używek, przetworzonych zbóż i nabiału




  • wprowadzamy dużo kiszonek, ale nie kwaszonek. Kiszonki zawierają dużo witaminy K2




  • płyny: możemy pić herbaty i napary ziołowe, mleko kokosowe, soki owocowo-warzywne świezo wyciskane, a przede wszystkim WODA




  • słodycze – przyjemna zguba w trakcie odchudzania. Zasada błędnego koła. Jemy słodycze, nasz mózg uwalnia dopaminę, która wprowadza nas w nałóg i uzaleznia. Podnosi się poziom cukru we krwi, który następnie gwałtownie spada, zaczyna działać insulina, która uruchamia magazynowanie tłuszczu w organizmie. Ponownie mamy ochotę na cukier. Koło się zamyka.


     






  1. Fakty i mity na temat odchudzania






  • najlepsza dieta odchudzająca to nieskowęglowodanowa, czyli zawierajaca 10-15% energii z węglowodanów, czyli od 60 do 100g dziennie.






  • boimy się tłuszczu, a powinniśmy się bać nadmiaru węglowodanów, lub najgorszego połączenia: nadmiaru tłuszczu i węglowodanów. Ludzki mózg potrzebuje tłuszczu nasycownego, bo w 80% składa się z cholesterolu.




  • za dużo owoców, za mało warzyw




  • jemy przetworzone produkty i za bardzo oczyszczone (mąka biała, nabiał bez tłuszczu) oraz zbyt dużo chemii w żywności




  • wyrzućmy węglowodany ze śniadania – wysoki poziom insuliny powoduje jeszcze szybszy jej spadek, przez co parę godzin po śniadaniu "węglowodanowym" jesteśmy zmęczeni i bardzo głodni. Co jemy? Jajka, mięso, warzywa. Węglowodany pozostaw tylko w dwóch posiłkach.




  • Wyrzuć cukier. 7 dni zajmuje odzwyczajenie się od słodkiego smaku.




  • Zastąp pieczywo białe pieczywem na zakwasie lub kaszami




  • tłuszcze roślinne zastąp zwierzęcymi, czyli tymi, które bardziej sa żbliżone do naszego ciała.


     






  1. Suplementy, które pomagają przyśpieszyć spalanie tkanki tłuszczowej






  • nie bierzemy ich samodzielnie!




  • Suplement jest dodatkiem do diety, ale nie drogą na skróty




  • Przyprawy: imbir, pieprz cayenne, gałka muszkatołowa, pietruszka, cynamon, kurkuma, ostra papryka




  • delikatne suplementy: l-karnityna, ekstrakty z zielonej herbaty i owoców cytrusowych, kwas linolowy CLA, piperyna, kurkumina




  • silne spalacze – tylko dla sportowców sportów sylwetkowych, osób zdrowych, trzymajacych dietę





     



  1. Czy można sięgnąć po zdrowe przekąski na diecie?






  • fit desery




  • produkty dla sportowców sporadycznie




  • słodziki: ksylitol, czyli cukier brzozowy, stewia, ale jest 6 razy bardziej słodka niż cukier, erytrytol


     






  1. Trening odchudzający, czyli jak trenować na "redukcji"






  • trening naczczo – ma sesn, ale tylko u zawodowców i tylko do 30 minut.




  • Trening cardio – możlwiość: przed treningiem ok. 15 minut lub po treningu. Zaczynamy od wolnego tempa, przez szybsze – dochodzimy do interwałów!




  • Fitness jest niewystarczający, jeśli mamy ambitniejsze cele sylwetkowe. Na zajęciach nie poprawimy znacząco pośladków, mieśni kulszowo-goleniowych, nie wzmocnimy pleców – zrobi to tylko ciężar. Zajecia grupowe to świetna forma treningu cardio.




  • Trening siłowy z cieżarem gwarantuje przyśpiesznie odchudzania.




  • Najlepiej zacząć od 3h tygodniowo i robic progresję, zmieniać aktywnosci. W czasie stagnacji dodajemy treningi cardio lub podnosimy poziom intensywnoscim treningu.




 


 


 


Porównanie nazw miejsc kultu religijnego w słownikach języka polskiego Witolda Doroszewskiego i Stanisława Dubisza 2018-02-28

Porównanie nazw miejsc kultu religijnego w słownikach języka polskiego


Witolda Doroszewskiego i Stanisława Dubisza


 


W mojej pracy chciałabym porównać nazwy miejsc kultu religijnego: świątynia, świątyńka, kościół, kościółek i kościołek, kościołeczek, katedra, bazylika, kaplica, kapliczka, cerkiew, cerkiewka, zbór, meczet oraz synagoga, które zostały umieszczone w Słowniku Języka Polskiego (SJPD) Witolda Doroszewskiego i w Uniwersalnym Słowniku Języka Polskiego (USJP) Stanisława Dubisza.


SJPD został wydany w 1950 roku i obejmuje wyrazy od XVIII wieku. Słownik wyznaczył wzorzec elementów mikrostruktury słownika i zawartości pojedynczego artykułu hasłowego. USJP został wydany w 2003 roku i zawiera wyrazy z II. połowy XX i początku XXI wieku – słownik nie zawiera form przestarzałych i wyrazów dawnych.


 


Wyraz hasłowy: świątynia


 


































































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<< budowla przeznaczona na miejsce kultu bóstwa i oddawanie mu czci przez wyznawców; podniośle o kościele chrześcijańskim>>



<< budowla przeznaczona na miejsce kultu bóstwa i oddawanie mu czci przez wyznawców>>



<<miejsce, które otacza się szczególną czcią, w którym kultywuje się jakieś wartości>>



<<kościół chrześcijański>>



Rodzaj definicji



realno-znaczeniowa



realno-znaczeniowa



Przykłady użycia



świątynia gotycka, dorycka, jońska. Świątynia chrześcijańska, pogańska. Świątynia Jowisza, Apollona.


 


8 przykładów użycia



Ο świątynia gotycka, dorycka, jońska. Świątynia chrześcijańska, pogańska. Świątynia Jowisza, Apollona. Świątynia jerozolimska. Budować, stawiać, wznosić świątynię



Ο świątynia sztuki, wiedzy nauki



Oznaczenie homonimiczne



-



2 w jednym artykule hasłowym



Informacja gramatyczna



ż I



ż I, CMs. ~mi, lm. D. ~yn



Kwalifikatory



książkowy



książkowy


podniosły



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



przen. Teatr może być świątynią sztuki albo spadać do poziomu budy jarmarcznej.



-



Objaśnienia etymologiczne



-



-



Pozostałe



// L



-



 


W USJP zestawione zostały trzy definicje świątyni, a w SJPD tylko jedna. Informacja gramatyczna u Doroszewskiego ogranicza się wyłącznie do skrótu łacińskiego nazwy rodzaju i odesłania do wzorca tabeli (ż I), a u Dubisza mamy podaną również informację o odmianie wyrazu (miejscownik, dopełniacz). Dubisz wymienia dwa kwalifikatory, a Doroszewski tylko jeden. Doroszewski przedstawia również znaczenie przenośne i udokumentowuje je przykładem z literatury. W SJPD została zamieszczona informacja o obecności hasła w słowniku Lindego.


 


Wyraz hasłowy: świątyńka

























































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<<mała świątynia, kościółek; kapliczka>>



<<mała świątynia, kościółek, kapliczka>>



Rodzaj definicji



zakresowa



zakresowa



Przykłady użycia



4 przykłady użycia



-



Oznaczenie homonimiczne



-



-



Informacja gramatyczna



ż III, lm D. ~yniek



ż III, CMs ~ńce; lm D. ~yniek



Kwalifikatory



-



książkowy



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



-



-



Objaśnienia etymologiczne



-



-



Pozostałe



// SW



-



 


Definicje w obydwu słownikach są jednakowe, ale Doroszewski przedstawia również cztery przykłady cytatów z literatury. U Dubisza zamieszczona została informacja o rodzaju kwalifikatora i obszerniejsza informacja gramatyczna. W SJPD została zamieszczona informacja o obecności hasła w innym słowniku.


 


Wyraz hasłowy: kościół














































































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<<świątynia (najczęściej o chrześcijańskiej, katolickiej)>>



<<grupa, wspólnota jednego wyznania, zwłaszcza wspólnota chrześcijańska>>



<<ogół wyznawców jednego wyznania religijnego, podlegający hierarchii duchowieństwa; organizacja obejmująca całość władz kościelnych>>



<<budynek, miejsce modlitwy chrześcijan, w którym odbywają się uroczystości religijne i odprawiane są msze święte, najczęściej wyposażony w ołtarz, chrzcielnicę, stallę, konfesjonał i organy>>



<<instytucja kościelna, zwłaszcza katolicka, reprezentowana przez duchownych>>



Rodzaj definicji



realno-znaczeniowa



realno-znaczeniowa



Przykłady użycia



Kościół ewangelicki, reformowany, greckowschodni.


 


7 przykładów użycia



Ο modlitwa o jedność Kościoła. Nauka, tradycja Kościoła. Należeć do jakiegoś Kościoła.


 


- wymienione rodzaje Kościołów wraz z definicjami: Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, Kościół anglikański, Kościół Chrześcijan Babtystów, Kościół episkopalny, Kościół Ewangelicko Augsburski, Kościół Ewangelicko-Reformowany, Kościół Greckokatolicki, Kościół Katolicki Mariawitów, Kościół koptyjski, Kościół marowicki, Kościół ormiański, Kościół polskokatolicki, Kościół prawosławny, Kościół reformowany, Kościół rzymskokatolicki, Kościół zielonoświątkowy, Kościoły Wschodnie



Książe Kościoła, Ojcowie Kościoła, głowa Kościoła



Ο Drewniany, murowany kościół. Kościół gotycki, barokowy. Kościół klasztorny, przycmentarny, garnizonowy. Kościół parafialny. Krypty, podziemia, wieże kościoła. Procesja wokół kościoła. Wziąć ślub w kościele św. Anny. Kościół pod wezwaniem św. Jana. Pójść do kościoła.



Ο Rozdział Kościoła od Państwa. Autorytet Kościoła. Kościół zajął stanowisko w jakiejś kwestii.



Oznaczenie homonimiczne



2 w jednym artykule hasłowym



3 w jednym artykule hasłowym



Informacja gramatyczna



m IV, D.~cioła, Ms.~ciele



m IV, D.~cioła, Ms.~ciele, lm. M. ~cioly, w zn. 3 zwykle w lp.



Kwalifikatory



potoczny


przestarzały



religijny


urzędowy



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



fraz. pot. Po kościele, przed kościołem <<po nabożeństwie, przed nabożeństwem>>


(Pójść, iść) pod kościół <<iść żebrać>>


Dać, pokazać itp. komu dudka na kościele <<zadrwić z kogo, wystrychnąć kogo na dudka>>


przestarz. Nauczyć kogo gwizdać po kościele <<oduczyć kogo zuchwalstwa, nauczyć poprawnego zachowania się>>


przysł. Słyszał, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele. Dobrego i karczma nie zepsuje, złego i kościół nie naprawi.



fraz. pot. Po kościele, przed kościołem <<po nabożeństwie, przed nabożeństwem>>


Chodzić do kościoła <<być osoba praktykującą, regularnie uczestniczyć we mszy świętej>>


Dać, pokazać komuś dudka na kościele <<zadrwić z kogo, wystrychnąć kogo na dudka>>


Iść, pójść pod kościół <<iść, pójść żebrać>>


Nie chodzić do kościoła <<być ateistą, niewierzącym>>


przestarz. Dudek na kościele


Kurek na kościele


przysł. Dobrego i karczma nie zepsuje, złego i kościół nie naprawi.


Słyszał, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele.


 



kult. Ojciec kościoła <<autor dzieł teologicznych z okresu pierwszych wieków chrześcijaństwa>>


Książe kościoła <<tytuł, którego używano w dawnej Polsce w stosunku do biskupów>>


fraz. Głowa kościoła <<najwyższy zwierzchnik wyznawców jakiejś religii , u katolików – papież>>



Objaśnienia etymologiczne



<czes. kostel z łc. castellum = miejsce warowne>



-



Pozostałe



// L


informacja, że w zn. 2 pisane duża literą



informacja, że w zn. 1 3 małą literą


skr. kośc.



 


W SJPD mamy podanych siedem przykładów użycia wyrazu hasłowego z literatury, a w USJP zostały wymienione rodzaje kościołów wraz z definicjami. W obydwu przypadkach mamy związki frazeologiczne, przysłowia i rozbudowaną informację gramatyczną. W SJPD została zamieszczona informacja o obecności hasła w słowniku Lindego


 


Wyraz hasłowy: kościółek, kościołek






































































 


 



SJPD



 


USJP


 



kościółek



kościołek



Definicja


 



-



<<mały kościół>>



<<mały kościół - budynek>>


 


(wyraz hasłowy kościołek i kościółek występują jako jedno hasło słownikowe )



Rodzaj definicji



-



zakresowa



zakresowa



Przykłady użycia



4 przykłady użycia



2 przykłady użycia



Ο Modrzewiowy kościółek. Wiejski kościółek. Przydrożny, przycmentarny kościółek.



Oznaczenie homonimiczne



-



-



-


 



Informacja gramatyczna



m III, D. ~łka



m III, D. ~łka



m III, D. ~łka, N.~łkiem, lm M. ~łki



Kwalifikatory



-



-



potoczny



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



-



-



-



Objaśnienia etymologiczne



-



-



-



Pozostałe



//SW



//L



-



 


W obydwu słownikach wyrazy kościołek i kościółek są synonimiczne. USJP podaje rodzaj kwalifikatora. Zostały również zamieszczona informacje o obecności hasła w innych słownikach.


 


Wyraz hasłowy: kościołeczek

















































 


 



SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



zdrobnienie od kościołek



brak wyrazu hasłowego: kościołeczek



Rodzaj definicji



strukturalna



Przykłady użycia



Stary parafialny modrzewiowy kościołeczek. KRASZ, Sfinks I, 7.



Oznaczenie homonimiczne



-



Informacja gramatyczna



m III, D. ~czka



Kwalifikatory



-



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



-



Objaśnienia etymologiczne



-



Pozostałe



// SW



 


USJP nie umieszcza wyrazu kościołeczek.


 


Wyraz hasłowy: katedra















































































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<<pulpit wykładowcy, zwykle na podwyższeniu; pulpit wraz z podwyższeniem>>



w Kościele Katolickim: <<główny kościół diecezji pod zwierzchnictwem biskupa ordynariusza>>



<<jednostka organizacyjna na wyższej uczelni kierowana przez profesora, skupiająca młodszych pracowników naukowych z zakresu specjalności kierownika>>



<<jednostka organizacyjna w szkole wyższej, obejmująca pracowników naukowych, prowadzących zajęcia ze studentami i badania w określonej dziedzinie wiedzy, kierowana przez profesora>>



<<główna świątynia w diecezji pod bezpośrednim zwierzchnictwem biskupa; kościół katedralny>>



<<stół, pulpit wykładowcy, zwykle na podium; także: podium wraz z pulpitem>>



<<urząd biskupa, zwierzchnika diecezji>>



daw. <<fotel z wysokimi poręczami>>



Rodzaj definicji



realno-znaczeniowa



realno-znaczeniowa



Przykłady użycia



9 przykładów użycia



katedra gotycka, romańska



Ο katedra historii, matematyki. Asystent katedry prawa. Objąć katedrę na politechnice.



Ο Stać na katedrze. Zająć miejsce blisko katedry.



Oznaczenie homonimiczne



5



3



Informacja gramatyczna



ż IV, CMs. ~drze



ż IV, CMs.~ne, lm D. ~edr



Kwalifikatory



dawny



urzędowy


książkowy



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



przen. Mówić, prawić, dawać nauki itp. jak z katedry <<mówić autoratywnie, pouczać>>



fraz. Mówić jak z katedry <<mówić autorytatywnie, poruszająco>>



Objaśnienia etymologiczne



<łc. cathedra z gr. kathédra = krzesło, siedzenie>



<gr. kathédra ‘krzesło, siedzenie’>



Pozostałe



// L



-



 


Doroszewski podaje więcej znaczeń homonimicznych, niż Dubisz. SJPD podaje również znaczenie dawne. W obydwu przypadkach mamy wypisane objaśnienia etymologiczne. W SJPD została zamieszczona informacja o obecności hasła w słowniku Lindego.


 


Wyraz hasłowy: bazylika








































































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<<w starożytnej Grecji i Rzymie – okazała budowla w kształcie prostokąta o wnętrzu podzielonym kolumnadą na nawy, szerszą i wyższą środkową i dwie lub cztery nawy boczne, przeznaczona na sądy, targi i zebrania obywateli>>



<<kościół chrześcijański zbudowany na planie prostokąta, wielonawowy, o nawie środkowej wyższej i przeważnie szerszej, oświetlony oknami umieszczonymi w górnej części ścian, ponad dachami naw bocznych, niższych>>



<<tytuł nadany przez papieża niektórym kościołom wraz z pewnymi przywilejami liturgicznymi i honorowymi; także: kościół mający ten tytuł>>



<<w architekturze chrześcijańskiej – typ kościoła podłużnego, wielonawowego, z wyższą i szerszą od dwóch lub czterech naw bocznych nawą główną, do której pada światło z okien umieszczonych w górnej części jej ścian, ponad dachami naw bocznych>>



<<w starożytnym Rzymie: hala sądowa i targowana forum lub duża sala na placu>>



p. bazylia



<<tytuł honorowy nadawany przez papieża niektórym kościołom wraz z pewnymi przywilejami liturgicznymi i honorowymi>>



Rodzaj definicji



realno-znaczeniowa



realno-znaczeniowa



Przykłady użycia



5 przykładów użycia



Ο Bazylika św. Piotra w Rzymie.


Bazylika krzyżowa << bazylika zbudowana na bazie krzyża>>



Oznaczenie homonimiczne



4



3



Informacja gramatyczna



ż III



ż III CMs. ~ice, lm D.~ ik



Kwalifikatory



botaniczny


kulturalny



architektoniczny


religijny


historyczny



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



-



-



Objaśnienia etymologiczne



<łc. basilica z gr. basiliké>



<łac. basilica>



Pozostałe



//L



wymowa bazylika



 


SJPD podaje 5 przykładów użycia, a USJP tylko 3. U Doroszewskiego występuje ograniczona informacja gramatyczna. W obydwu przypadkach mamy wypisane objaśnienia etymologiczne. Dubisz podaje również sposób wymawiania wyrazu hasłowego. W SJPD została zamieszczona informacja o obecności hasła w słowniku Lindego.


 


Wyraz hasłowy: kaplica































































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<<mały kościółek; boczna część kościoła mająca ołtarz i tworząca oddzielną całość; oddzielony pokój z ołtarzem do odprawiania nabożeństwa>>



<<niewielka budowla sakralna, wolno stojąca lub połączona z większym kompleksem architektonicznym, zwykle kościołem lub klasztorem>>



<<oddzielne pomieszczenie z ołtarzem do odprawiania nabożeństw>>



Rodzaj definicji



realno-znaczeniowa



 



Przykłady użycia



4 przykłady użycia



Ο Kaplica przycmentarna


urz. kaplica przedpogrzebowa <<kaplica, w której wystawiona jest trumna ze zwłokami i dokonywane są czynności obrzędowe związane z pogrzebem>>



Ο Kaplica zamkowa



Oznaczenie homonimiczne



-



2



Informacja gramatyczna



ż II



ż II, DCMs. ~cy, lm D.~ic



Kwalifikatory



-



urzędowy



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



-



 



Objaśnienia etymologiczne



<czes. kaplica z śrdw.-łc. capella = świątynia (w której przechowywano kapę św. Marcina)>



<st.-czes. kaplicě>



Pozostałe



//L



-



 


SJPD podaje jedną definicję, a USJP dwie. U Doroszewskiego występuje ograniczona informacja gramatyczna. W obydwu przypadkach mamy wypisane objaśnienia etymologiczne. W SJPD została zamieszczona informacja o obecności hasła w słowniku Lindego.


 


Wyraz hasłowy: kapliczka


































































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<<mała lub uboga kaplica>>



<<mała kaplica>>



<<mała budowla sakralna z figurą świętego lub obrazem wewnątrz, stawiana zwykle przy drogach lub drewniana skrzyneczka w kształcie domku zawieszana na drzewach z obrazkami lub figurkami świętych>>



<<mały budynek, stawiany zwykle przy drogach lub skrzyneczka, zawieszona na drzewach, z obrazami czy figurami świętych>>



Rodzaj definicji



zakresowa


realno-znaczeniowa



zakresowa


realno-znaczeniowa



Przykłady użycia



6 przykładów użycia



Ο Kapliczka cmentarna



Ο Kapliczka przydrożna



Oznaczenie homonimiczne



2



2



Informacja gramatyczna



ż III, lm D. ~czek zdr. od kaplica



ż III, CMs. ~czce, lm D.~czek



Kwalifikatory



-



-



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



przen. Czas (…) by szkoły i akademie plastyczne przestały być kapliczkami wąskich, formalistycznych, oderwanych od życia kierunków artystycznych. SOKOR.SZt.118



-



Objaśnienia etymologiczne



-



-



Pozostałe



//L



-



 


SJPD podaje znaczenie przenośne, a USJP nie. W SJPD została zamieszczona informacja o obecności hasła w słowniku Lindego.


 


Wyraz hasłowy: cerkiew







































































 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



<<kościół wyznania prawosławnego lub katolickich obrządków wschodnich>>



<<świątynia chrześcijańska obrządku prawosławnego lub Kościołów wschodnich>>



<<hierarchiczna organizacja kościelna tychże wyznań>>



<<instytucja hierarchiczna wyznania prawosławnego i greckokatolickiego, reprezentowana przez duchownych>>



daw. <<kościół, świątynia wyznania rzymskokatolickiego>>



<<grupa, wspólnota ludzi wyznania prawosławnego lub greckokatolickiego>>



Rodzaj definicji



realno-znaczeniowa



realno-znaczeniowa



Przykłady użycia



14 przykładów użycia



Ο Złociste kopuły cerkwi. Cerkiew unicka. Chodzić do cerkwi.



Ο cerkiew grecka, rosyjska, Cerkiew prawosławna, greckokatolicka.



Ο Należeć do cerkwi.



Oznaczenie homonimiczne



3



3 (a, b, c w jednym haśle)



Informacja gramatyczna



ż V, D. cerkwi



z V, DCMs. ~kwi, lm. M. ~kwie, D. ~kwi


w zn. b i c zwykle w lp



Kwalifikatory



dawny



-



Związki frazeologiczne, wyrazowe


i przysłowia



-



-



Objaśnienia etymologiczne



-



-



Pozostałe



// L



pisownia w zn. b i c także wielką literą



 


Doroszewski podaje 14 przykładów użycia wyrazu hasłowego, Dubisz tylko 3. Rodzaj kwalifikatorów podaje tylko Doroszewski jak również obecność hasła w innym słowniku. Dubisz podaje zasady pisowni wielką i małą literą.


 


Wyraz hasłowy: cerkiewka














 


 



 


SJPD



 


USJP


 



Definicja


 



zdr. od cerkiew



Wojna Święta 2018-02-28

Urszula M. Benka Wojna Święta


W: Perwersyjne dziewczynki


 


Ostatniego dnia wdarli się napastnicy na kamienne wzgórze


i błysk obnażonej broni rozpalił


owoc, jaki twierdza ta wysiedziała w garbatym gnieździe:


Naga kobieta w rozkroku stała


wśród ułożonych pomarłych


dzieci swych czternaściorga, a w ręku


dymił jej jeszcze topór.


A przecież nie żyły nigdy te pomordowane...


Napastnik


śnił o ich życiu i układał śmierć,


śnił wielkim tłumem ciągnącym na szczyt wzgórza


w zbawczej pomście za taki czyn


i każdym krokiem śnił


topór raniący szyję dziecka,


każdym trąconym kamieniem


pieczętował różową płachtę, w którą matka


zbierała pokłos.


Zatrzymani pod szczytem śnili jeszcze,


że każdą płachtę pełną zła jak skarbu


matka ta wiąże i starannie składa,


bo przecież jest porządek


w jej przestrzeganiu


wyrodności


i zgodnie z tym porządkiem pójdzie i wręczy każdemu


osobny wór


hojny łup,


którym każdy obłowi się tu na śmierć.


A potem – razem ją tutaj zgwałcą


by urodziła jeszcze


nowych czternastu,


aby napastnik znowu mógł


schodzić w dół z nadzieją wyjścia


i tak powracać, i karać, i zabezpieczać


ten posuwisty ruch kamiennym szlakiem.


A ona nie poruszy się.


Stać będzie za ostatnim zakrętem wzniesienia


i kręcić się będzie


wodząc dokoła topór jak cień,


jak słoneczny zegar - -


 


Napastnik swoim tłumem jeszcze wiarę śnił


że w łubach zła zagarnie także zwycięstwo,


kolejno więc idą ustrojeni w wieńce


i każdy szybko znika za tamtym zakrętem.


 


 


 


 


 


Już od starożytności ludzie zapadali na wszelkiego rodzaju choroby, uzależnienia, czy dolegliwości. W czasach biblijnych uważano chorobę za karę Bożą, którą Bóg zsyła na grzeszników. Chorych alienowano w miejsca niedostępne ogółowi, albo uśmiercano za przykładem starożytnej Grecji, czy Rzymu. Choroba nie jest tylko dolegliwością ciała, czy jakimś odstępstwem od normy zdrowia. Choroby psychiczne, zaburzenia nerwowe, a także niepohamowana chęć czynienia zła i wszelkie dewiacje natury emocjonalnej są również zaliczane i objętę w definicję choroby. Każde zaburzenie możemy zdiagnozować, objawowo rozpoznać, nadać diagnozę oraz starać się wyleczyć dostępnymi środkami. W poniższym rozważaniu postaram się odkryć choroby, które autorka ukryła pod metaforyczną i metajęzykową wartwą sematyczną Wojny Świętej.


Wojna święta Urszuli Benki polemizuje z historycznymi świętymi wojnami chrześcijan z innowiercami w średniowieczu, tzw. krucjatami. Krucjaty były zbrojnymi wyprawami katolickich państw Europy od XI do XIII wieku skierowanymi głównie przeciwko muzłoumanom w Ziemi Świętej. Ideę walk zapoczątkował papież Urban II, który poprosił europejskie rycerstwo o uwolnienie Ziemi Świętej spod jarzma pogan. Oprócz pobudek religijnych ważne były również przyczyny polityczno-finansowe, chęć wzbogacenia się oraz możliwość zagarnięcia dodatkowych ziem, bogatych w kruszce, złoto i minerały. Rycerze kradli, grabili, zabijali oraz gwałcili, a wszystko w imię ratowania świętych relikwii Męki Chrystusa. Krzyżowcy zdobyli Jerozolimę, a kilka lat później również Konstatntynopol.


Benka przywołuje atmosferę wydarzeń mających miejsce w czasie wypraw krzyżowych. Głównymi bohaterami historii opisanej w utworze jest Napastnik oraz kobieta, która morduje swoje dzieci i zostaje gwałcona przez Napastnika. Napastnikiem jest tłum żołnierzy, który próboje dostać się na „kamienne wzgórze”, na którym naga kobieta zabija swoje dzieci z obawy przed Napastnikiem. Kobieta czeka na mężczyzn, ma przeczucie i wie, do czego są zdolni mężczyźni, mający niespełnione pragnienia seksualne. Mężczyźni działają razem, dokonują okrutnego gwałtu na kobiecie z nadzieją, że spłodzi kolejne dzieci, które zostaną zabite w imię toczonej wojny. Napastnicy walczą o zwycięstwo, są zdeterminowani i czekają na ponowne wkroczenie na wzgórze i spełnienie swoich żądzy wobec kobiety. A kobieta jest bierna, trzyma w rękach topór, będący dowodem zbrodni, której się dopuściła wobec własnych dzieci. Zabiła je być może, by nie zostały pozostawione na pastwę wroga, który chciał dokonać zemsty na bezbronnych dzieciach. Matka zabiła je, ponieważ chciała uchronić swoje potomstwo przed gorszym losem – wcieleniem do wrogiej armi, wzięciem w niewolę, czy wykorzystaniem seksualnym.


Chorobą w utworze ukazaną metaforycznie oraz dosłownie jest chęć zdominowania kobiety przez mężczyzn – wojownków i najeźdźców, Napastników. Gwałty podczas konfliktów zbrojnych mają miejsce, ponieważ najeźdźcy wkraczając na teren państwa, z którym walczą, pragną pozostawić po sobie ślad oraz zająć jak najwięcej ziem i bogactw, oraz kobiet przeciwnika. Kobiety pozbawione ochrony mężczyzn wyjeżdzających na bitwy stanowią łatwy „hojny łup” dla wygłodniałych napastników. Wykorzystywanie seksualne kobiet przez mężczyzn jest rodzajem przemocy, która zaburza sferę emocjonalno-społeczną ofiar, jak i oprawców. Każde zaburzenie, czy negatywne i brutalne wspomnienia związane ze seksualnością pozostawiają piętno na człowieku. Kobieta, która podejrzewa, że zostanie zgwałcona, morduje swoje dzieci, by zabezpieczyć ich los przed wyrokiem wroga. Los kobiety jest przesądzony – zabija czternaścioro dzieci, widzi klęskę swojego państwa, zniszczenie miejsca swojego ukrycia, a także swój przyszly los jako niewolnicy seksualnej. Kobieta stanie się materiałem do produkcji nowych pokoleń i potomków Napastnika. Dzieci będą pamiątką po świętej wojnie, po gwałcie i cierpieniu. Kobieta wie, że kolejne potomstwa muszą zginąć z jej rąk, dlatego trzyma w rękach „dymiący topór”. Jest pogodzona ze swoim losem, nie walczy w obronie swojej i dzieci. Wybiera łatwiejsze rozwiązanie, przez co niszczy swoją godność, godność obywatela, kobiety oraz matki.


Literatura oraz historia domagają się ofiary i determinacji, którą można by opiewać w hymnach i odach. Kobieta wybiera kontrowersyjne rozwiązanie – staje się łupem najeźdźców, jednak jej dzieci zostają „uratowane” kosztem swojego życia, które odbiera im matka. Nie da się moralnie uzasadnić wyboru matki. Jej dzieci i tak prawdopodobnie by zginęły. Urszula Benka podaje sposób zamordowania dzieci – matka podcina swoim dzieciom gardła toporem. Jest to brutalna i bardzo bolesna śmierć, nawet z rąk matki. Benka przedstawia kontrast między kobietą a napastnikami oraz wspólną cechę – każdy z bohaterów popełnia grzech w imię dobra i wolności. Kobieta morduje dzieci, by je ochronić, a napastnicy chcą ukarać kobietę gwałtem za zło, które popełniła wobec swoich dzieci! Bohaterowie utworu zatracili swoje człowieczeństwo, a wartości, które wyznają zostały zdewaluowane i zrelatywizowane. Na kamiennym wzgórzu nie ma prawdy, ofiary i bohaterstwa, jest tylko cierpienie, wyzysk, hańba i strach. Napastnicy są dumni ze swojej zwycięskiej świętej wojny, odbierają wieńce chwały i należne im łupy, a każdy... udaje się „za zakręt”, za którym czeka kobieta, którą można zgwałcić. Kobieta – w przypadku wyprawy krzyżowej jest poganką, którą należy zmusić do posłuszeństwa, czyli do możliwości wykorzystania seksualnego. Kobieta zgadza się na warunki przeciwnika. Jest naga, gotowa na czekające ją gwałty zwycięskiego Napastnika. Kobieta poddaje się, nie walczy, nie chce umrzeć, by ochronić swoją godność.


Kobieta w utworze reprezentuje każdą kobietę, którą można wykorzystać jako środek do spełnienia rozkoszy cielesnych, oraz umysłowych. Rola kobiety w utworze została zepchnięta pod granice ludzkości – to mężczyzna ma funkcję decydującą o losie świata, dzieciach, a również kobiecie. Chorobą mężczyzny jest natura, która ustawiła go na podium stworzenia. Trudno jest przeciwstawić się naturze, ale człowieczeństwo daje możliwości wyboru między brutalną, zwierzęcą obsesją wojownika, a prowadzeniem świata według przymiotów obópólnej zgody i współgrania. Natura dała mężczyznie siłę, dominację, chęć walki, ale w jednym celu – obrony kobiety i potomstwa, oraz przystosowaniem świata do harminonijnego życia z nią w zgodnie. Napastnik w utworze jest kreaturą cywilizacji, dzieckiem zła i zwolennikiem Szatana. Jest targany instyktami, które doprowadzają do choroby kobiety. Matka zabija swoje dziecko, które powinna chronić za wszelką cenę. Kobieta przeciwstawia się naturze, a jednocześnie jej ulega. Czy kobieta ma wybór? Wyborem zawsze będzie śmierć, chociaż próba ocalenia potomstwa zrodziłaby w kobiecie chęć dalszej walki. Kobieta godzi się zostać wykorzystana. Ukazuje sobie i dzieciom własną słabość. Kogo wybiera? Wybiera mężczyznę.


Wiersz jest próbą zrozumienia relacji panujących w świecie, autorka obnaża tajemnice natury Stworzenia, popędów oraz instynktów, które targają ludźmi. Benka, metaforycznie ukazując chorobę mężczyzny i kobiety oraz chorobę świata, daje czytelnikowi możliwość refleksji nad skomplikowaną relacją w świecie. Choroba rodzi kolejną chorobę, a błędne koło się zamyka. Wykorzystywana kobieta zabija swoje dzieci z obawy przed wrogiem, godzi się na los cudzołożnicy i niewolnicy. Mężczyzni, kierowani pobudkami religijno-politycznymi stają się uzewnętrznieniem wszelkich wad człowieczeństwa – okrucieństwa, pożądliwości oraz zdetreminowanej walki o swoje potrzeby. Święta wojna przerodziła się w wojnę zła ze złem... i nikt w tej walce nie jest zwycięzcą.


 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]